Probiotyki w formie zarodników i ich nieocenione właściwości

bacteriaWiększość z nas zapewne zdaje sobie sprawę, że nasze ciało stanowi dom dla milionów mikroorganizmów, które wspólnie tworzą coś, co nazywa się mikrobiomem. Ów mikrobiom stanowi zróżnicowaną społeczność bakterii, których liczba znacznie przekracza liczbę wszystkich komórek naszego organizmu. Okazuje się, że zamieszkująca nas mikroflora przyczynia się, jeśli nie decyduje, o ogólnym stanie zdrowia naszego organizmu i jego podatności na różnorakie schorzenia, nie tylko jelitowe, choć to właśnie w jelitach bytuje największa społeczność mikrobiotyczna. Dlatego każdy z nas powinien dbać o zdrowie swoich jelit. Wiele osób wspiera je zażywając popularne probiotyki. Ale okazuje się, że jest coś skuteczniejszego w odbudowie zdrowego mikrobiomu jelit. Mowa o sporebiotics, czyli probiotykach w formie zarodników.

Artykuł o probiotykac zarodnikowych jest inspirowany i w dużej mierze stanowi tłumaczenie wywiadu dr Josepha Mercoli z Dr Dietrichem Klinghardtem, założycielem Sophia Health Institute, który zajmuje się leczeniem dzieci z autyzmem, osób z ciężkimi przypadkami chorób neurologicznych oraz cierpiących na boreliozę.

Czym są sporebiotics?

Probiotyki zarodnikowe stanowią ścianę komórkową zarodników mikroorganizmu zwanego bacillus subtilis. Historia tego produktu jest dość odległa, bo eksperymenty z bacillusem dla uzyskania preparatów leczniczych prowadził już niemiecki mikrobiolog, Gunther Enderlein, w 1935 roku. W przeciwieństwie do klasycznych probiotyków sporebiotics nie zawierają żadnych żywych szczepów bakterii. Jest to ich niezaprzeczalnym atutem, ponieważ mogą przetrwać niekorzystne dla probiotyków warunki w naszym żołądku (kwas solny). Okazuje się, że jedynie niewielki odsetek bakterii podanych w formie probiotyku dociera do jelita cienkiego, gdzie może się namnażać. Inną korzyścią jest to, że zarodniki nie są wrażliwe na bakteriobójcze działanie antybiotyków, dlatego możemy zażywać je w czasie antybiotykoterapii.

Korzyści

intestines-1468807_960_720Wygląda na to, że dzięki swym niecodziennym właściwościom sporebiotics mogą stanowić ratunek nie tylko dla osób cierpiących na nietolerancje pokarmowe i schorzenia jelitowe, ale również w przypadku chorych na autyzm, schorzenia neurologiczne o charakterze degeneracyjnym czy dolegliwości o podłożu immunologicznym. Pomagają zarówno w przypadku niedoborów odporności, jak i u osób z chorobami autoimmunologicznymi. Sprzyjają wytwarzaniu enzymów trawiennych, zwłaszcza proteazy, oraz produkują silny enzym proteolityczny, nattokinazę. Produkują również ważne witaminy, takie jak witaminy z grupy B czy witamina K2. Ponadto probiotyki zarodnikowe mogą zwiększać odporność naszego organizmu na czynniki stresogenne, takie jak smog elektromagnetyczny, pestycydy czy inne toksyny, z którymi mamy styczność na co dzień. 

Jak działają

Zarodniki bacillusa z łatwością zasiedlają nasze jelita, ponieważ stanowią naturalny element naszej flory. Okazuje się, że znakomicie sprawdzają się w leczeniu bariery jelitowej, czyli tzw. nieszczelnych jelit. Ponadto spełniają ważną rolę w układzie odpornościowym i mogą zwiększać tolerancję na pewne pokarmy oraz zwiększać przyswajanie składników odżywczych.

Jak tłumaczy dr Klinghardt:

„To wspaniały krok w leczeniu ponieważ próbowaliśmy już tylu innych rzeczy, które się nie sprawdziły, między innymi glutaminy i najróżniejszych probiotyków. Nie było po nich żadnej różnicy. Tymczasem bacillus robi piękne rzeczy. Badania pokazują, że zwiększa IgA, ochronną immunoglobulinę w jelitach. Fantastycznym efektem bacillusa jest to, że zwiększa wrodzoną odporność, Th1, odporność komórkową. Bardzo powszechną dolegliwością są obecnie alergie, a u ich podłoża leży właśnie rozregulowany system odporności i przewaga układu Th2. (…) Okazuje się, że bacillus jest w stanie tę nierównowagę odwrócić. Przywraca odpowiedź Th1. Zaobserwowaliśmy wspaniałe rezultaty ich stosowania u dzieci autystycznych”.

Wyjątkowość

Dr Klinghard bazując na swym doświadczeniu twierdzi, że probiotyki w formie zarodników są w stanie w pełni wyleczyć dysfunkcje śluzówki jelita i powiązane z nią problemy. Badania pokazują również, że zarodniki znacząco zwiększają namnażanie się szczepów Acidophillus, bifidus i innych bakterii jelitowych. Jest to dość nietypowe, ponieważ bakterie probiotyczne zwykle dbają o namnażanie ich własnego szczepu jedynie. Tymczasem zarodniki bacillusa pomagają namnażać się wielu probiotycznym bakteriom. Wytwarzają również silne substancje przeciwbakteryjne skierowane przeciwko niekorzystnej florze.

Jak mówi Klinghardt:

„Myślę, że ważne jest żeby ludzie wiedzieli, że stara idea jakoby istniały złe i dobre bakterie nie jest prawdziwa. Dziś wiemy, że te złe bakterie stają się dobrymi w momencie, kiedy zostaną zintegrowane z resztą mikrobiomu i w momencie, kiedy zaczynamy karmić je pożywieniem, które sprawia, że zachowują się właściwie. (…) Każde pożywienie, które spożywasz jest probiotykiem. Ono odżywia albo symbiotyczne mikroorganizmy, albo patogenne, albo (i to jest ważniejsze) sprawia, że symbiotyczne mikroorganizmy stają się patogenami szkodzącymi naszemu organizmowi, podczas gdy właściwe pożywienie może zmienić patogeny w organizmy symbiotyczne.

Wiem, że ten obszar nie został właściwie przebadany ani nie jest rozumiany, ale tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak patogen. Patogen powstaje, gdy karmimy go nieodpowiednio, gdy drażnimy go falami elektromagnetycznymi. Kilka lat temu robiłem badania, które pokazały, że grzyby, które bytują naturalnie w jelitach, które mogą przyczyniać się do naszego zdrowia, mogą stać się wysoce szkodliwe pod wpływem mikrofal”.

Bacillus działa modulująco na cytokiny – zwiększa ilość cytokin przeciwzapalnych, zmniejsza ilość cytokin prozapalnych przywracając równowagę pomiędzy nimi. Jest to bardzo ważne w czasach, gdy ta równowaga jest na każdym kroku zaburzana przez niekorzystny wpływ promieniowania elektromagnetycznego oraz żywność skażoną glifosatem i atrazyną.

Klingahrdt wspomina niedawne badanie Luca Montagnera (odkrywcy wirusa HIV), który zajmował się badaniem komunikacji pomiędzy mikrobami oraz pomiędzy mikrobami a układem odpornościowym. Okazuje się, że mikroorganizmy do komunikacji używają sygnałów elektromagnetycznych. Sygnały chemiczne są drugorzędne. Jak mówi lekarz:

„Jeden mikrob wysyła spektrum częstotliwości, inny natomiast odpowiada wysyłając ten sam wzorzec częstotliwości. Te dwie częstotliwości doskonale siebie odzwierciedlają. I w ten sposób zerują się. Gdy pojawia się nowy mikrob, nie ma w jelitach innego, który mógłby wyzerować jego częstotliwość. I tak właśnie układ immunologiczny rozpoznaje obcego mikroba wystosowując nadmierną odpowiedź w jego kierunku.”

I właśnie ta nadmierna odpowiedź jest przyczyną stanów zapalnych, które odczuwamy jako różnorakie objawy chorobowe. Montagnier w trakcie prowadzonych badań zauważył, że to właśnie zaburzenia komunikacji na poziomie elektromagnetycznym mogą wywołać każdą niemalże dysfunkcję. Dlatego Klinghardt podkreśla, jak ważna jest minimalizacja ekspozycji na fale elektromagnetyczne, które trwale niszczą i zaburzają funkcjonowanie naszego mikrobiomu.

Borelioza

anatomy-160524_960_720Dr Klinghardt zajmuje się również holistycznym leczeniem boreliozy. Specjalista zauważa, że większość pacjentów zgłaszających się do niego z różnymi problemami, często o podłożu neurologicznym, cierpi na chroniczną infekcję, czy to boreliozę, czy tzw. koinfekcję (chlamydia, bartonella, mycoplasma). Jego opinia na temat leczenia przewlekłych infekcji jest dość ciekawa. Dr Klinghardt twierdzi bowiem, że:

„W przypadku chronicznych infekcji symptomy są spowodowane nie tyle samą obecnością bakterii, co reakcją naszego układu immunologicznego na nie. Problemem jest zatem albo reakcja układu odpornościowego, albo brak symbiotycznej tolerancji immunologicznej wobec bakterii. Podając probiotyki zarodnikowe modulujemy ten właśnie aspekt dysharmonii. A dlaczego widzimy takie nasilenie tych chronicznych infekcji właśnie teraz? Ważnym czynnikiem jest promieniowanie elektromagnetyczne. Ono jednocześnie działa hamująco na układ odpornościowy oraz prozapalnie. Kolejnym elementem jest nasze środowisko pełne toksyn. To właśnie te dwa czynniki rozstroiły nasz układ odpornościowy w taki sposób, że nie jest on już w stanie kontrolować ani eliminować bakterii, które nie są zintegrowane z naszym zdrowym mikrobiomem.

Dzięki zażywaniu sporebiotics, zwiększaniu tolerancji układu odpornościowego nasz układ immunologiczny przestaje atakować te mikroorganizmy i zaczyna normalnie pracować. A gdy one przestają być atakowane, zaczynają zachowywać się w sposób symbiotyczny.

Patogen próbuje stać się elementem większej społeczności pozostałych mikroorganizmów, a sporebiotics jest takim właśnie magicznym lekiem, który może sprawić, że ludzie odzyskają utraconą tolerancję. Szczerze mówiąc, dzięki takiemu probiotykowi, możemy zarzucić podawanie 50 innych suplementów, które nasi biedni pacjenci musieli zażywać codziennie.”

Wygląda na to, że ta przełomowa forma probiotyków nie jest jeszcze dostępna na polskim rynku. Ale jest już spory wybór preparatów ze sporebiotics dostępnych za granicą. Wszystkim zmagającym się z problemami chorób chronicznych proponujemy rozważyć tę opcję wsparcia organizmu.

Bibliografia:

http://www.wakingtimes.com/2017/10/11/sporebiotics-best-probiotics-fight-chronic-illness-boost-immune-tolerance/

https://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2017/10/08/sporebiotics.aspx

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC127533/

Probiotyki w formie zarodników i ich nieocenione właściwości