Month: Październik 2015

Komora hiperbaryczna pomaga kobietom cierpiącym z powodu fibromialgii.

Komora hiperbaryczna pomaga kobietom cierpiącym z powodu fibromialgii.

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na Rice Univeristy oraz w Izraelu stan kobiet z fibromialgią ulega znacznej poprawie po zabiegach w komorze hiperbarycznej. W wyniku badania klinicznego z udziałem 48 kobiet, u których zdiagnozowano fibromialgię, okazało się, że zastosowanie hiperbarii tlenowej przyniosło złagodzenie objawów u wszystkich uczestniczek badania.

W trakcie badań nad zastosowaniem tlenoterapii hiperbarycznej u pacjentów poudarowych badacze z Sagol Center for Hyperbaric Medicine and Research przy Assaf Harofeh Medical Center i z Uniwersytetu w Tel Avivie zaobserwowali, że ta sama terapia przynosi pozytywne rezultaty w przypadku osób z fibromialgią.

Badanie kliniczne objęło 48 kobiet u których zdiagnozowano fibromialgię przynajmniej 2 lata wcześniej. U połowy zastosowano 40 zabiegów w komorze hiperbarycznej przez 5 dni w tygodniu na przestrzeni 2 miesięcy. Sesje trwały 90 minut, a pacjentów sprężano do ciśnienia 2 ATA.

ache-19005_960_720U drugiej grupy kobiet zastosowano leczenie kontrolne, po czym, po ewaluacji objawów, leczenie w komorze hiperbarycznej. Po dwumiesięcznym leczeniu kontrolnym pacjentki nie zaobserwowały żadnej poprawy, natomiast po 40 zabiegach HBOT odnotowały podobne korzyści, jak pierwsza grupa kobiet. Analiza obrazów SPECT ujawniła poprawę w nieprawidłowej pracy mózgu: zmniejszoną nadaktywność zwłaszcza w obszarze tylnym oraz podwyższenie zredukowanej aktywności głównie w obszarze czołowym.

Leczenie w komorze hiperbarycznej pozwoliło pacjentom znacznie zredukować, a nawet wyeliminować, stosowanie leków przeciwbólowych. Naukowcy są zdania, że o ile zażywanie leków łagodziło ból, to nie cofało zmian, podczas gdy terapia HBOT usuwa przyczynę choroby.

Wyniki są bardzo obiecujące, ponieważ – przeciwnie niż dotychczasowe sposoby walki z fibromialgią, które przynoszą jedynie symptomatyczna ulgę, HBOT celuje w przyczynę: patologię mózgu odpowiedzialną za syndrom. Oznacza to, że naprawa mózgu, włącznie z neuronalną regeneracją, jest możliwa nawet w przypadku chronicznych i długotrwałych symptomów bólowych.

 

Bibliografia:
Hyperbaric Oxygen Therapy Can Diminish Fibromyalgia Syndrome – Prospective Clinical Trial, Efrati S, Golan H, Bechor Y, Faran Y, Daphna-Tekoah S, Sekler G, Fishlev G, Ablin JN, Bergan J, Volkov O, Friedman M, Ben-Jacob E, Buskila D
PLoS One. 2015; 10(5):e0127012. Epub 2015 May 26. PMID: 26010952.

http://www.news-medical.net/news/20150603/Women-who-suffer-from-fibromyalgia-benefit-from-hyperbaric-oxygen-therapy.aspx

HBOT zwiększa ilość komórek macierzystych

HBOT zwiększa ilość komórek macierzystych

Od jakiegoś już czasu trwają badania nad zastosowaniem komórek macierzystych nie tylko w leczeniu schorzeń onkologicznych, hematologicznych czy z zakresu medycyny regeneracyjnej, ale również pod kątem spowolnienia procesów starzenia. Czy komórki macierzyste rzeczywiście okażą się panaceum na tak wiele dolegliwości i pomogą nam zachować wieczną młodość? Czas pokaże. Jedno jest pewne – z biegiem lat w naszym organizmie komórek macierzystych ubywa, i, między innymi, dlatego przybywa nam zmarszczek. Ale na szczęście jest w pełni bezpieczny sposób, by podnieść ich ilość. Badania dowodzą, że zabiegi w komorze hiperbarycznej zwiększają ilość komórek macierzystych nawet kilkukrotnie, a już po jednej ekspozycji na tlen podany w ciśnieniu 2 ATA ich ilość wzrasta dwukrotnie.

HBOT zwiększa ośmiokrotnie ilość komórek macierzystych
20 zabiegów HBOT w ciśnieniu 2 ATA zwiększa ośmiokrotnie ilość komórek macierzystych

Zgodnie z badaniem ekspozycja na tlen hiperbaryczny mobilizuje komórki macierzyste ze szpiku kostnego poprzez stymulację syntezy tlenku azotu (NO). Populacja komórek CD34(+) podwoiła się już po jednym zabiegu tlenoterapii hiperbarycznej w ciśnieniu 2 ATA trwającym 120 minut. Po 20 zabiegach ilość komórek macierzystych wzrosła ośmiokrotnie.

 

Bibliografia:

Thom SR, Bhopale VM, Velazquez OC, Goldstein LJ, Thom LH, Buerk DG. Stem cell mobilization by hyperbaric oxygen. Am J Physiol Heart Circ Physiol. 2006 Apr;290(4):H1378-86. Epub 2005 Nov 18. SourceInstitute for Environmental Medicine, University of Pennsylvania, Philadelphia, PA 19104-6068, USA. sthom@mail.med.upenn.edu

 

Tlenoterapia hiperbaryczna przywraca życie neuronom

Tlenoterapia hiperbaryczna przywraca życie neuronom

Naukowcy dowodzą, że dzięki zabiegom w komorze hiperbarycznej pacjenci mogą odzyskać znaczną część funkcji neurologicznych, które utracili na skutek udaru, urazu mózgu czy schorzeń metabolicznych. Co najważniejsze – funkcje te można odzyskać nawet kilka lat po przebytym urazie.

Udar, uraz mózgu i choroby metaboliczne są głównymi przyczynami trwałych uszkodzeń mózgu, takich jak zaburzenia ruchowe, dolegliwości psychiczne czy utrata pamięci. Stosowane programy terapeutyczne i rehabilitacyjne usiłują pomóc pacjentowi, jednak najczęściej ich skuteczność okazuje się ograniczona.

Dr Shai Efrati z Uniwersytetu w Tel Avivie znalazł metodę przywracania wielu funkcji neurologicznych, co do których wydawało się, że zostały utracone dożywotnio. Pokładając nadzieję w leczniczą moc tlenu, dr Efrati i jego współpracownicy, w tym prof. Eshel Ben-Jacob z TAU School of Physics and Astronomy i Sagol School of Neuroscience, zaprosili do udziału w doświadczeniu z HBOT pacjentów poudarowych.

Brain_powerWszyscy uczestnicy ucierpieli z powodu udaru na 6-36 miesięcy przed zabiegami. Leczenie obejmowało udział w 40 sesjach terapeutycznych (5 dni w tygodniu) w komorze hiperbarycznej w ciśnieniu 2 ATA. Każda z sesji trwała 90 minut, a pacjenci oddychali 100 % tlenem. Rezultaty okazały się bardzo obiecujące – funkcje neurologiczne i jakość życia wszystkich pacjentów poddanych terapii HBOT uległy poprawie, co korelowało z obrazami mózgu SPECT. Pacjenci mówili o takich korzyściach, jak ustąpienie paraliżu, lepsze odczuwanie czy odzyskanie funkcji językowych. Te zmiany najczęściej pozwalają pacjentom odzyskać utraconą niezależność i podejmować takie zadania, jak mycie się, gotowanie, wchodzenie po schodach czy czytanie książek.

Tlen przywraca życie neuronom

Dr Erfati mówi, że istnieją różne stopnie uszkodzenia mózgu. Neurony dotknięte dysfunkcją metaboliczną mają energię, by pozostać przy życiu, jednak nie na tyle, by wzbudzić elektryczne sygnały. Dzięki HBOT możemy zwiększyć dostawę energii do tych komórek.

Mózg konsumuje jakieś 20 % tlenu dostarczanego organizmowi, jednak taka jego ilość umożliwia by w danej chwili działało jedynie 5-10 % neuronów. Proces regeneracji potrzebuje dużo więcej energii. Dziesięciokrotny wzrost ilości tlenu podczas sesji HBOT dostarcza energii niezbędnej do odbudowy neuronalnych połączeń i stymulacji uśpionych neuronów umożliwiając proces regeneracji.

Chociaż badanie dotyczy pacjentów, u których udar wystąpił nie dalej jak 3 lata przed terapią, dr Erfati był świadkiem podobnych zmian u osób, u których uszkodzenie mózgu miało miejsce nawet do 20 lat wcześniej.

Dr Erfati jest przekonany, że bardzo wiele schorzeń neurologicznych jest wynikiem niewystarczającej dostawy energii do mózgu. Dzięki zastosowaniu tlenoterapii hiperbarycznej mamy szansę zahamować i cofnąć niekorzystne zmiany zanim dojdzie do pełnej demencji.

 

Bibliografia:

Shai Efrati, Gregori Fishlev, Yair Bechor, Olga Volkov, Jacob Bergan, Kostantin Kliakhandler, Izhak Kamiager, Nachum Gal, Mony Friedman, Eshel Ben-Jacob, Haim Golan. Hyperbaric Oxygen Induces Late Neuroplasticity in Post Stroke Patients – Randomized, Prospective Trial. PLoS ONE, 2013; 8 (1): e53716 DOI: 10.1371/journal.pone.0053716

http://www.sciencedaily.com/releases/2013/01/130123144218.htm

18.htm

Ponadczasowa mądrość tradycyjnej kuchni, czyli o leczniczych właściwościach wywaru z kości

Ponadczasowa mądrość tradycyjnej kuchni, czyli o leczniczych właściwościach wywaru z kości

Wywary na mięsie lub kościach stanowią ważny element każdej niemalże tradycyjnej kuchni. Kto z nas nie był w dzieciństwie leczony z przeziębienia aromatycznym, babcinym rosołem? Zanim medycyna zaczęła przepisywać tabletkę na każdą dolegliwość, sami lekarze zalecali wywary w leczeniu różnych dolegliwości: problemów żołądkowych u dorosłych, kolek i alergii u dzieci, osteoporozy czy problemów reumatycznych. Okazuje się, że ma to swoje naukowe uzasadnienie – bogaty w minerały, aminokwasy i kolagen wywar kostny lub mięsny pomaga nie tylko na sezonową grypę, ale również wspiera stawy, kości, skórę, paznokcie i włosy, działa kojąco na układ pokarmowy, odbudowuje nabłonek jelit, wspiera funkcjonowanie wątroby, łagodzi objawy astmy, harmonizuje działanie układu immunologicznego, a nawet pomaga leczyć bezpłodność. A wszystko to dlatego, że taki wywar jest pokarmem bogatym w składniki odżywcze, które są wyjątkowo łatwo przyswajalne, a dzięki temu bezpośrednio dostępne dla naszego organizmu.

Wywar, czy to kostny, czy mięsny, dobrze jest gotować co najmniej kilka godzin. Wywary kolagenowe na kościach, aby miały swe lecznicze właściwości, wymagają gotowania na wolnym ogniu przez co najmniej 24 godziny. W niektórych tradycjach (na przykład Tradycyjnej Medycynie Chińskiej) kości gotuje się nawet kilka dni. Jest to niezwykle ważne, ponieważ taka długotrwała obróbka termiczna powoduje uwalnianie się składników leczniczych (kolagenu, proliny, glicyny czy gllikozaminoglikanów). Związki te uwalniane są skuteczniej, jeśli wywar ma odczyn kwaśny, dlatego zaleca się na samym początku do gotowania dodać odrobinę soku z cytryny lub octu jabłkowego.

Lecznicza i odmładzająca moc kolagenu

soup-2006317_640Gotowany przez kilka lub nawet kilkanaście godzin wywar z kości, skórek i ścięgien jest bardzo dobrym źródłem kolagenu. Aby przekonać się o tym, jak bardzo, wystarczy wstawić go do lodówki – już po kilku godzinach otrzymamy galaretkę.

Kolagen jest głównym białkiem zawartym w tkance łącznej. Jest odpowiedzialny za sprężystość i jędrność naszej skóry oraz ciągłą odnowę jej komórek. Stanowi źródło podpory strukturalnej dla narządów wewnętrznych (nerki, wątroba). Wraz z wiekiem produkcja kolagenu maleje. Do zaburzeń w jego tworzeniu może dochodzić również przy intensywnym wysiłku fizycznym oraz w chorobach autoimmunologicznych. Kolagen znajduje zastosowanie w optymalizacji procesów regeneracyjnych ścięgien i więzadeł. Kolagen wchodzi w skład różnych struktur – jest elementem składowym chrząstek stawowych, tkanek nabłonkowych skóry, wnętrza tkanki wyściełającej żyły i tętnice oraz błon śluzowych.

Podczas gotowania wywaru kolagen ulega hydrolizie dając żelatynę. Spożywanie żelatyny w naturalnej i łatwo przyswajalnej formie niesie ze sobą następujące korzyści:

  • działa kojąco na jelita łagodząc objawy takich schorzeń jak zespół jelita drażliwego, choroba Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego czy refluks

  • sprzyja zachowaniu i odbudowie właściwej flory bakteryjnej jelit

  • poprawia wygląd skóry – zmniejsza ilość zmarszczek i redukuje cellulit

  • dostarcza minerałów niezbędnych dla budowy kości chroniąc przed osteoporozą i zmniejszając dolegliwości stawowe

  • zwiększa tolerancję na różne pokarmy w przypadku alergii pokarmowych

Minerały

Wywar kostny jest niezwykle bogaty w łatwo przyswajalne minerały, które spełniają kluczową rolę w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu. Gotując kości przez kilka, a nawet kilkanaście godzin w roztworze o kwaśnym odczynie, minerały z łatwością przenikają do wywaru czyniąc go idealną mienerałową odżywką. Wapń, magnez, fosfor, potas, siarka i inne pierwiastki śladowe przechodzą do bulionu w większej ilości jeśli jest on gotowany razem z warzywami, dlatego pamiętajmy zawsze o dodaniu włoszczyzny.

Aminokwasy – prolina i glicyna

Żelatyna, inaczej niż większość białek zwierzęcych, nie jest pełnowartościowym białkiem ponieważ nie zawiera wszystkich aminokwasów białkowych, ale zawiera bardzo ważne aminokwasy: glicynę i prolinę. Te aminokwasy pełnią kluczową rolę jeśli chodzi o odbudowę tkanki łącznej i dlatego wspierają zdrowie naszych stawów, ścięgien, więzadeł, kości oraz sprzyjają zachowaniu promiennej i gładkiej skóry.

Prolina

Prolina należy do aminokwasów endogennych, czyli takich, które organizm może syntetyzować samodzielnie. Tak jest w przypadku większości osób zdrowych. Jednak wraz z upływem czasu oraz u osób chorych warto dostarczać tego aminokwasu wraz z pożywieniem ponieważ jest on bardzo istotny dla organizmu. Prolina wraz z witaminą C wpływa na usprawnienie wytwarzania kolagenu wewnątrz komórek naczyń krwionośnych, czego skutkiem jest nie tylko wzmocnienie i ustabilizowanie elastyczności ścianek, ale również zmniejszenie osadzania się blaszek tłuszczowych. Prolina doskonale regeneruje jelita przynosząc ulgę w przypadku alergii pokarmowych i innych dolegliwości trawiennych. Działa regeneracyjnie na całą tkankę łączną wspomagając nas w przypadku schorzeń reumatycznych.

Glicyna

Glicyna, podobnie jak prolina, jest związkiem endogennym. Pełni ważną funkcję energetyczną biorąc udział w syntezie glukozy i kreatyny. Przypisuje się jej też wpływ na syntezę hormonu wzrostu, dzięki czemu może znacznie przyspieszać regenerację. Bierze udział w tworzeniu kwasów żółciowych i hemu. Glicyna jest też niezbędna w procesie syntezy glutationu, jednego z najsilniejszych przeciwutleniaczy. Jest związkiem wpływającym na funkcjonowanie układu nerwowego – wzmacnia koncentrację i pamięć, polepsza jakość snu. Ponadto podkreśla się również jej udział w syntezie erytrocytów i hemoglobiny. Wspomaga detoksykację organizmu. Działa przeciwzapalnie i antyskurczowo. Uzupełnianie diety glicyną pomaga w zapobieganiu chorobom zwyrodnieniowym, między innymi stawów, zmniejsza też ryzyko zachorowania na choroby związane z osłabieniem mięśni i kości oraz wspomaga regenerację po urazach.

Glikozaminoglikany (GAG), czyli siarczan chondroityny i kwas hialuronowy

Wywar z kości zawiera również dwa bardzo ważne glikozaminoglukany: kwas hialuronowy i siarczan chondroityny, niezwykle istotne dla zdrowia skóry i stawów.

Kwas hialuronowy spełnia swoją podstawową rolę w chrząstkach i w naskórku, gdzie wiąże wodę, zapewniając prawidłowe nawodnienie i sprężystość chrząstek oraz skóry Siarczan chondroityny to jeden z podstawowych składników chrząstki i płynu stawowego. Jego niedobór skutkuje utratą sprężystości, powoduje również zmniejszenie szpary stawowej, której to powstanie wywołuje ścieranie się powierzchni stawowych podczas ruchu upośledzające funkcje stawu i powodujące ból. Zatem dostarczanie tych dwóch związków zawartych w wywarze z kości wspomaga leczenie choroby zwyrodnieniowej stawów oraz poprawia jakość skóry chroniąc przed negatywnymi skutkami fotostarzenia. Buliony gotowane odpowiednio długo są znakomitym źródłem zarówno kwasu hialuronowego, jak i siarczanu chondroityny, zwłaszcza, jeśli do jego przygotowania użyjemy kości z dużą zawartością tkanki chrzęstnej, takich jak chrząstki czy kurze łapki.

Odbudowa esencji, nerek i remedium na bezpłodność, czyli bulion okiem Tradycyjnej Medycyny Chińskiej

Tradycyjna Medycyna Chińska bardzo ceni sobie wywary mięsne i kostne, zwłaszcza te przygotowane na kościach szpikowych. Lekarze medycyny chińskiej

zalecają je na dolegliwości układu pokarmowego, odbudowę krwi oraz wzmocnienie nerek. Szpik zawarty w kościach odżywia jing nerek, esencję, która odżywia nerki, kości, szpik, mózg i układ odpornościowy. Wspomaga też leczenie niepłodności, problemów ze wzrokiem, zapobiega wypadaniu włosów i osłabieniu zębów. W trakcie naszego życia jing, jeśli nie przestrzegamy podstawowych zaleceń zdrowotnych, może ulec wyczerpaniu co prowadzi do różnorakich problemów zdrowotnych. Bulion jest doskonałym remedium, ponieważ pomaga odbudować właśnie tę utraconą substancję.

Przepis

To jest mój ulubiony przepis na leczniczą zupę z kurczaka zaczerpnięty z książki Claude’a Diolosy. Wywar akurat jest z kurczaka, jednak drób można zastąpić kościami wołowymi. Ważne, by mięso było dobrej jakości – najlepiej kura z wolnego wybiegu lub ekologiczna wołowina.

Do garnka z wrzącą wodą wrzucamy przyprawy zaliczane do żywiołu ognia (np. tymianek, majeranek, rozmaryn). Po 3 minutach dodajemy kilka marchewek i ewentualnie inne jarzyny korzeniowe ruchu ziemi. Następnie wrzucamy cebulę, pora, imbir (ruch metalu), potem odrobinę soli kamiennej (woda) i łyżkę octu jabłkowego. Po kolejnej krótkiej przerwie dorzucamy świeżego kurczaka z kością i szpikiem (ruch drewna). Garnek przykrywamy i bardzo powoli gotujemy na małym ogniu przez minimum 3-4 godziny (można gotować do 72 godzin, zwłaszcza w przypadku wołowych kości szpikowych). Pijemy sam płyn po 3-4 filiżanki dziennie. Po ugotowaniu zdejmujemy pokrywkę, przynajmniej do czasu zupełnego wystygnięcia zupy. Resztę zupy przechowujemy w lodówce.

Bibliografia:

Samonina G, Lyapina L, Kopylova G, Pastorova VV, Bakaeva Z, Jeliaznik N, Zuykova S, Ashmarin II, Protection of gastric mucosal integrity by gelatin and simple proline-containing peptides, Pathophysiology 2000 Apr;7(1):69-73

Van Vijven JPJ, Luijsterburg PAJ, Verhagen AP, Van Osch GJVM, Kloppenburg M, Bierma-Zeinstra SMA, Symptomatic and chondroprotective treatment with collagen derivatives in osteoarthritis: a systematic review, DOI: http://dx.doi.org/10.1016/j.joca.2012.04.008

http://nourishedkitchen.com/bone-broths-adrenals-bones-teeth/

Diolosa Claude, Chiny, kuchnia, tajemnice medycyny

http://www.acupuncturetoday.com/mpacms/at/article.php?id=32643 broth/

Witamina B3 – skuteczniejsza w walce z bakteriami niż antybiotyki?

Witamina B3 – skuteczniejsza w walce z bakteriami niż antybiotyki?

Odkrycie penicyliny przez Alexandra Fleminga stało się momentem przełomowym w dziejach ludzkości. Niosące ze sobą śmiertelne żniwo choroby bakteryjne przestały siać już takie spustoszenie. Jednak nie na długo – okazało się, że bakterie posiadają imponujące mechanizmy obronne i już zaledwie kilka lat po wprowadzeniu antybiotyków ich skuteczność znacznie zmalała. Dziś choroby takie jak gruźlica czy zapalenie płuc zabijają corocznie miliony osób, a oporność mikrobów na antybiotyki wciąż rośnie. Niektórzy po kilkumiesięcznej terapii leczenia boreliozy antybiotykami (kilkoma, nie jednym) wciąż są w punkcie wyjścia. Co możemy zrobić, by nasza walka była bardziej efektywna? Jak wspomóc organizm, by poradził sobie z infekcją? Czy praktyka potwierdzi badania laboratoryjne, w których niacynamid okazuje się skuteczniejszy w walce z gronkowcem niż antybiotyki?

Najcenniejsze własne doświadczenie

Kilka lat temu, gdy po omacku jeszcze walczyłam z infekcją, która okazała się być boreliozą, trafiłam na doniesienia odnośnie antybakteryjnego działania dużych dawek witaminy B3. I choć przymierzałam się do wypróbowania tej metody, inne protokoły przykuły moją uwagę i temat witaminy B3 w walce z infekcjami na jakiś czas ucichł. Aż do czasu, kiedy to moja mama zdecydowała się ją przetestować zamiast mnie. Mama od roku borykała się ze sztywnością, drętwieniem i bólem stawów dłoni, najprawdopodobniej spowodowanym zakażeniem boreliozą. Trzy lata temu po wyjęciu kleszcza na jej ciele pojawił się rumień, który nawracał przez kilka tygodni. Nie zastosowaliśmy żadnego leczenia. I niestety, po dwóch latach borelioza dała o sobie znać. Objawy na szczęście nie były tak dokuczliwe, by decydować się na kurację antybiotykową, która przy “starszym” zakażeniu może nie być skuteczna. Dlatego poprzestaliśmy na naturalnych suplementach i ziołach, których efekt był znikomy. Dopiero wdrożenie niacyny w dużych dawkach (1500 mg/dzień) zmniejszyło symptomy o jakieś 80 %. Zgodnie z badaniami duże dawki witaminy B3 zwiększają zdolność układu odpornościowego do pokonania gronkowca złocistego tysiąckrotnie. Czy na podobny efekt możemy liczyć w przypadku innych bakterii, w tym Borrelia burgdorferi? Doświadczenie mojej mamy, badania oraz popularność tej metody wśród niektórych specjalistów leczących chorobę z Lyme (m.in. dr Klinghardta) każą przypuszczać, że tak.

Rola witaminy B3

Witamina B3 to wspólna nazwa na określenie dwóch związków: kwasu nikotynowego (niacyny, czyli kwasu 3-pirydylokarboksylowego) i amidu kwasu nikotynowego (nikotynamidu, niacynamidu). Witamina B3 należy do witamin rozpuszczalnych w wodzie, a jej nadmiar wydalany jest z moczem.

Witamina B3 uczestniczy w przemianach metabolicznych mających na celu uwalnianie energii. Reguluje poziom cholesterolu we krwi, rozszerza naczynia krwionośne, poprawia stan skóry. Ponadto wywiera korzystny wpływ na układ nerwowy – polepsza jakość snu, wpływa korzystnie na stan psychiczny. Dlatego też wykorzystuje się ją do leczenia różnych schorzeń psychicznych, w tym schozofrenii. Regularne zażywanie witaminy B3 może również zmniejszyć częstotliwość i nasilenie migrenowych bólów głowy. Ponadto niacyna jest jednym z najskuteczniejszych środków kontrolowania poziomu cholesterolu – podnosi poziom dobrego cholesterolu (HDL), który absorbuje lipoproteiny niskiej gęstości (LDL) powodujące zatykanie tętnic. Witamina B3 znajduje zastosowanie również w innych schorzeniach psychiatrycznych, u dzieci z zaburzeniami behawioralnymi oraz trudnościami w uczeniu się czy też w leczeniu uzależnień.

Abram Hoffer i jego odkrycia

Dr Abram Hoffer był biochemikiem i lekarzem psychiatrą. Zgodnie z jego obserwacjami w przypadku większości chorób i zaburzeń psychicznych, w tym schizofrenii, skuteczną metodą leczniczą jest podawanie dużych dawek witamin. Sam wyleczył wiele przypadków schizofrenii aplikując pacjentom megadawki niacyny. Przy okazji leczenia psychiatrycznego pacjentów okazało się, że część z nich donosiła o zbawiennym wpływie witaminy B3 na zmiany stawowe.

Zastosowanie niacynamidu w leczeniu zapalenia stawów

Dr Bill Kaufman był pierwszym lekarzem, który zaobserwował, że wysokie dawki niacynamidu (od 250 mg 4 razy dziennie) działają korzystnie na zmiany związane z zapaleniem stawów. A przy okazji, wspomagają również inne funkcje organizmu. W 1978 r. dr Kaufman w trakcie wywiadu radiowego z Carltonem Fredericksem opowiedział, jak jeden z jego pacjentów, który nie był w stanie zgiąć łokcia do zmierzenia ciśnienia, po tygodniu zażywania niacynamidu mógł zrobić to bez problemu. Ponieważ dr Kaufman był bardzo zaskoczony taką reakcją, przez kolejny tydzień podawał pacjentowi placebo, by sprawdzić rezultat. Okazało się, że po tygodniu pacjent wrócił do stanu sprzed kuracji niacynamidem, czyli znacznej sztywności stawów. Dr Kaufman twierdził, że niacynamid jest skuteczny niezależnie od przyczyny zmian chorobowych ponieważ przyspiesza regenerację stawów i spowalnia proces degeneracyjny. W jednym z artykułów dr Hoffer opisuje wyniki, jakie udało mu się uzyskać u sześciu pacjentów stosujących duże dawki niacynamidu. U jednego z pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów zmiany zupełnie się cofnęły, inny z reumatoidalnym zapaleniem stawów zaobserwował znaczną poprawę, dwóch pacjentów z zapaleniem stawów wyzdrowiało, u jednego z pacjentów ze schizofrenią i zapaleniem stawów ustąpiły objawy chorobowe, ostatni natomiast, cierpiący z powodu vascular nodulitis poczuł się znacznie lepiej.

Największą skuteczność niacynamidu otrzymujemy zażywając go w małych dawkach kilka razy dziennie. I tak, zażywanie 500 mg trzy razy dziennie może być mniej skuteczne niż dawka 250 mg 6 razy dziennie. Ten drugi sposób gwarantuje, że witamina we krwi będzie się utrzymywała na w miarę stałym poziomie przez cały dzień. A jest to kluczowe dla uzyskania efektu terapeutycznego. W większości przypadków działanie niacynamidu jest łagodne i stopniowe. Na zmiany trzeba czasem trochę poczekać, jednak ważne jest, by nie przerywać kuracji, nawet po ustąpieniu objawów. Im większa sztywność stawów, tym częstsze powinny być dawki. Osoby z ciężkimi objawami wymagają dawek nawet do 4000 mg dziennie. Taka ilość niacyniamidu zażywanego w 10 dawkach przez 3 miesiące gwarantowała znaczną poprawę stanu zdrowia.

Jelita i candida

Coraz więcej osób uskarża się na dolegliwości układu pokarmowego, których powodem jest przerost Candida albicans. Ten drożdżak, który w normalnych warunkach bytuje w jelitach nie sprawiając żadnych kłopotów, u osób z niedomagającym układem odpornościowym lub po przebytej kuracji antybiotykowej lubi rozróść się do niepokojących rozmiarów. I wtedy pojawiają się najróżniejsze dolegliwości, od jelitowych poprzez dermatologiczne aż po neurologiczne. Najnowsze badania donoszą, że niacynamid bezpośrednio zakłóca kluczowy enzym Candida albicans nięzbędny do reprodukcji, co skutkuje powstaniem słabszych szczepów. Witamina B3 zaburza też tworzenie biofilmu oraz wywołuje poważne aberracje w DNA drożdżaków czyniąc je bardziej podatnymi na mechanizmy obronne organizmu.

Bakterie

Zgodnie z badaniem opublikowanym w 2012 r. przez naukowców z Cedars-Sinai Medical Center, Linus Pauling Institute przy Oregon state University, UCLA i przy współpracy z innymi ośrodkami niacynamid może być skuteczny w walce z bakteriami opornymi na antybiotyki, w tym z gronkowcem MRSA.

neut
Niacynamid pobudza do działania komórki układu odpornościowego – neutrofile

Badacze zaobserwowali, że wysokie dawki niacynamidu znacznie zwiększają liczbę i efektywność neutrofilii – komórek układu odpornościowego zdolnych do uśmiercania i pożerania chorobotwórczych bakterii. Jeden z członków ekipy badaczy, dr Adrian Gombart, podkreśla, że jest to szansa w walce z bakteriami opornymi na antybiotyki. Niacynamid może być używany w połączniu z antybiotykami – optymalizując pracę układu odpornościowego i hamując rozwój infekcji możemy pozbyć się bakterii, których do tej pory nie udawało się wyeliminować samymi antybiotykami. Dr Gomabrt podkreśla również, ze niacyniamid ma zdolność “włączania” pewnych genów odpowiedzialnych za walkę z bakteriami, dzięki czemu wzrasta siła komórek odpornościowych do eliminowania infekcji.

Dr Dietrich Klinghardt, specjalista leczący boreliozę, stosuje niacynę w dużych dawkach u swoich pacjentów i twierdzi, że jest ona skuteczna w walce z bakteriami z rodziny Borrelia. Czy przykład mojej mamy dowodzi, że tak właśnie jest?

Bibliografia:

Pierre Kyme, Nils H. Thoennissen, Ching Wen Tseng, Gabriela B. Thoennissen, Andrea J. Wolf, Kenichi Shimada, Utz O. Krug, Kunik Lee, Carsten Müller-Tidow, Wolfgang E. Berdel, W. David Hardy, Adrian F. Gombart, H. Phillip Koeffler, George Y. Liu, C/EBPε mediates nicotinamide-enhanced clearance of Staphylococcus aureus in mice, Journal of Clinical Investigation, 2012; DOI: 10.1172/JCI62070

Successful treatment of schizophrenia requires optimal daily doses of vitamin B3, Hoffer A, Prousky J.Altern Med Rev, 2008 Dec; 13(4):287-91.

Hugo Wurtele, Sarah Tsao, Guylaine Lépine, Alaka Mullick, Jessy Tremblay, Paul Drogaris, Eun-Hye Lee, Pierre Thibault, Alain Verreault, Martine Raymond. Modulation of histone H3 lysine 56 acetylation as an antifungal therapeutic strategy Nature Medicine 2010 July 

Inhibitory effect of nicotinamide on enzymatic activity of selected fungal strains causing skin infections, Ceibiada-Adamiec A, Małafiej E, Ciebiada I, Mycoses, 2010 May;53(3):204-7.doi: 10.1111/j.1439-0507.2009.01696.x.Epub 2009 Sep 16

Niacinamide improves mobility in degenerative joint disease, [w:] American Association for the Advancement of Science, Philadelphia, May 24-30, 1986

Hoffer A, Treatment of Arthritis by Nicotinic Acid and Nicotinamide. Can Med Ass J 1959;81: 235-238

http://www.vrp.com/single-vitamins/silencing-the-aging-gene-another-look-at-clinical-uses-for-niacinamide

 

 

 

 

Parszywa dwunastka – które warzywa i owoce lepiej kupować ekologiczne

Parszywa dwunastka – które warzywa i owoce lepiej kupować ekologiczne

Pamiętam swoją pierwszą wyprawę do Włoch, gdy jako świeżo upieczona studentka zgłębiałam tajniki włoskiego języka, historii, obyczajów i… kuchni. Zabawne jest jednak to, że spośród kilku wyraźnych wspomnień (smaku lodów pistacjowych z lodziarni na Piazza Libero Vinca w Weronie, widoku ośnieżonych szczytów w Cortinie d’Ampezzo czy zachwytu wywołanego obrazem fresków katedry Santa Maria del Fiore we Florencji), mam w pamięci jedno, co do którego nie spodziewałabym się, że zapadnie w nią na długo – zdumienie na widok mizernych, pokrytych plamami, jakby nie do końca wyrośniętych, w dodatku o wybitnie nieregularnych kształtach… pomidorów.

tomatoes-1280859_640No właśnie, przyzwyczajona do imponujących, proporcjonalnych okazów bez najmniejszej skazy, których intensywna barwa miała rekompensować nijakość smaku byłam uderzona faktem, że Włosi, naród bezsprzecznie bogatszy i dbający o powierzchowność, spożywa tak niedoskonałe pomidory! Koślawą wówczas “włoszczyzną” zapytałam z przekąsem mojego przyjaciela i przewodnika: “Perché i vostri pomodori sono tanto brutti?” (Dlaczego wasze pomidory są takie brzydkie?). W odpowiedzi padło: Pereché è la natura a crearli” (Bo stworzyła je natura). Wystarczyło dotknąć, powąchać i posmakować tych owoców, by zrozumieć, że natura wie, co robi, i że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

Pestycydy

sun-flower-1643794_640Warzywa i owoce to skarbnica witamin, mikroelementów i antyoksydantów. Dlatego warto je jeść. Ponieważ jednak żyjemy w czasach, kiedy masowa produkcja i jej wymogi dyktują warunki uprawy, dostępne w supermarketach “skarbnice zdrowia” często okazują się być zasobne nie tylko w witaminy i minerały, ale również w pestycydy i pozostałości po nich. Rośliny, które mają dawać jak najobfitsze plony, przez cały okres wegetacyjny traktowane są różnorakimi “wspomagaczami”, oczywiście pochodzenia syntetycznego (przeważnie), których pozostałości spożywamy. Z czasem pestycydy odkładają się w naszym organizmie wpływając, oczywiście negatywnie, na nasze zdrowie – mogą przyczynić się do powstania nowotworów, zaburzeń hormonalnych, dysfunkcji układu immunologicznego, by wymienić zaledwie kilka.

Amerykańska “parszywa dwunastka”

Amerykańska Environmental Working Group (EWG) corocznie publikuje raport o pozostałościach pestycydów w warzywach i owocach. Na jej podstawie konsumenci mogą zdecydować, które produkty warto kupować w supermarketach, a po które lepiej udać się do sklepu z żywnością ekologiczną lub zaprzyjaźnionego rolnika nie stosującego syntetycznych środków ochrony roślin.

“Brudne” i “czyste” warzywa i owoce

Zgodnie z najnowszym raportem wśród najbardziej skażonych warzyw i owoców królują jabłka, za nimi mamy brzoskwinie, nektarynki, truskawki, winogrona, seler naciowy, szpinak, paprykę, ogórki, pomidory, zielony gorszek, ziemniaki, papryczkę chili i jarmuż. Natomiast do najmniej skażonych należą: awokado, kukurydza, ananas, kapusta, zielony groszek, cebula, szparagi, mango, papaja, kiwi, bakłażan, grejpfrut, melon, kalafior i słodkie ziemniaki.

A co w Europie?

Monitoringiem zanieczyszczenia żywności zajmuje się w Europie między innymi Pesticide Action Network PanEurope. Doniesienia publikowane przez tę organizację podkreślają, że większość pestycydów, które można odnaleźć w warzywach i owocach, należy do grupy związków rozregulowujących pracę układu endokrynologicznego. Na początku lat 90. XX wieku naukowcy współpracujący z Theo Colborn zauważyli, że zaburzenia endokrynne występują najczęściej w miejscach o znacznym zanieczyszczeniu przemysłowym, a odpowiedzialne za nie są związki naśladujące hormony. Po zanieczyszczeniu jeziora Apokpa na Florydzie związkiem DDT (Dichlorodifenylotrichloroetan, organiczny związek chemiczny stosowany jako środek owadobójczy) liczba aligatorów spadła w Missisipi o 90 %, natomiast u tych, które się rodziły, zaobserwowano zniekształcenie narządów rodnych i problemy z płodnością.

EDC – związki endokrynnie czynne

tree-frog-474949_640Endocrine Disrupting Chemicals, związki endokrynnie czynne, rozregulowują układ hormonalny zarówno ludzi, jak i zwierząt. Upodabniając się do hormonów, wysyłają błędne sygnały dla naszych organizmów i powodują różnorakie zaburzenia. Podobnie jak hormony, oddziałują w bardzo niskich dawkach, dlatego niewielkie stężenia, jakie występują w środowisku, często wystarczą do poczynienia znaczących szkód.

Związki EDC są jeszcze bardziej niebezpieczne, jeśli w tym samym czasie mamy kontakt z ich mieszanką. A niestety, co dzień nasz organizm ma styczność z tymi związkami w kosmetykach, środkach higieny, tworzywach sztucznych, a także poprzez konsumowanie pożywienia skażonego nimi. Jedząc owoce i warzywa możemy spożywać 20 różnych pestycydów zawierających EDC, a badania naukowe dowodzą, że zagrożenie EDC pojawia się już przy styczności z niewielką ich dawką. E

DC znajdujące się w żywności pochodzą nie tylko z pestycydów, ale również z plastikowych opakowań, w które pakowana jest żywność i w których leżakuje na półkach tygodniami, miesiącami, a niekiedy nawet latami.

Najbardziej skażone owoce i warzywa

PAN Europe wydał poradnik, w którym informuje o pestycydach odnalezionych w badanej żywności. Badania te oparte są na raporcie EFSA (Europejska Agencja Bezpieczeństwa Żywności) z 2009 r. (niestety nie udało mi się znaleźć świeższych, równie kompleksowych danych; nie wydaje mi się jednak, żeby przez te kilka lat wiele się zmieniło – w dorocznym raporcie EWG powtarzają się wciąż te same warzyw i owoce). Raport ten zawiera wyniki analizy próbek produktów żywnościowych pochodzących z 27 państw członkowskich UE oraz Islandii i Norwegii. W jego ramach przebadano ponad 70 tys. próbek żywności.

Co się okazało?

Wśród 43 zidentyfikowanych pestycydów 27 pochodziło z produktów z Unii Europejskiej. Mniej więcej połowa spożywanej przez nas żywności jest zanieczyszczona pestycydami, 25 % zawiera więcej niż jeden pestycyd, a wiele produktów zawiera tzw. koktajl pestycydowy, na który składa się ponad 10 pestycydów. Długotrwałe spożywanie takich produktów (na przykład papryki, zawierającej pozostałości 20 pestycydów) może prowadzić do narażenia zdrowia.

Lista wygląda następująco:

1. sałata (dithiocarbamates, iprodione, propamocard, cypermethrin, deltamethrin, tolclofos-methyl, chlorothalonil, bifenthrin, pirimicarb, methomyl)

2. pomidor (dithiocarbamates, captan, iprodione, chlorothalonil, deltamethrin, flutriazol, cypermethrin, mycobutanil, pyrimethanil, propamocarb)

3. ogórek (dithiocarbamates, propamocarb, iprodione, chlorothalonil, deltamethrin, cypermethrin, mycobutanil, cyproconazole, tebuzonazole, penconazole)

4. jabłko

5. por

6. brzoskwinia

7. truskawka

8. gruszka

9. winogron

10. papryka

Owoce i warzywa z najmniejszym poziomem pestycydów:

1. marchewka

2. szpinak

3. banan

4.ziemniaki

5. groszek

Co możemy zrobić?

Najlepszym rozwiązaniem jest zaopatrywanie się u sprawdzonych dostawców – w sklepach sprzedających żywność z certyfikatami, które zapewniają, że żywność produkowana jest zgodnie z restrykcyjnymi zasadami, które zabraniają stosowania jakichkolwiek niebezpiecznych środków chemicznych. Rolnictwo ekologiczne ponadto respektuje przyrodę i dobrostan zwierząt gospodarskich (chów bez antybiotyków). Większość osób do zakupów w sklepach ekologicznych zniechęcają ceny. Owszem, produkty organiczne są droższe, ponieważ ich uprawa jest wymagająca i kosztowna. Jednak również wśród sprzedawców ekologicznych istnieje spory rozrzut cenowy – wiem, jak bardzo zróżnicowane są ceny w warszawskich sklepach ze zdrową żywnością. O ile niektóre rzeczywiście odstraszają, to są i takie, które zdają się być bardziej przyjazne klientowi. Istnieje również możliwość bezpośredniego zaopatrywania się u rolników, wystarczy poszukać danych dla naszego województwa na stronie www.agrobiotest.pl. Ceny bezpośrednio u producentów są naprawdę niewygórowane, zatem warto się do nich udać. Często poza warzywami i owocami można u nich nabyć ekologiczne mięso czy jajka. Innym jeszcze rozwiązaniem, praktykowanym przez mnie od tego sezonu, jest skupowanie różnych dóbr od sąsiadów. Każdy kto mieszka, albo choć bywa na wsie, widzi, że całkiem sporo owoców i warzyw z przydomowych ogrodów nie jest wykorzystywana przez właścicieli. A rosną w nich zdrowe, niepryskane, najczęściej stare odmiany jabłek, śliwek węgierek, gruszek, malin i innych jeszcze “skarbnic zdrowia”. Właściciele często nie przejadają nawet połowy i chętnie tym, co pozostanie, dzielą się z innymi. Zachęcam więc do rozejrzenia się po okolicy.

Jak zminimalizować szkodliwość produktów nieekologicznych?

Jeśli nie mamy możliwości spożywania produktów ekologicznych, warto pamiętać o następujących zasadach:

  • wybierajmy te, które mają mniej pestycydów – nie kupujmy sałaty, a szpinak, a zamiast winogron jedzmy marchewkę
  • zwracajmy uwagę, aby dzieci nie brały nieobranych owoców cytrusowych do buzi – cytrusy moczone są w pestycydach, aby nie pleśniały w trakcie transportu i przechowywania, zatem w skórce znajdują się duże ilości EDC
  • obierajmy warzywa i owoce ze skórki – chociaż najwięcej witamin jest właśnie w niej, to również najwięcej pestycydów
  • myjmy dokładnie owoce i warzywa – nie usunie to większości pestycydów, ale jakąś niewielką część owszem
  • aby usnąć pestycydy (a przynajmniej jakąś ich część) należy najpierw wymoczyć owce przez ok. 5 minut w wodzie o odczynie kwaśnym (na litr wody dajemy pół szklanki octu), następnie przez ok. 3 minuty warzywa umieszczamy w wodzie o odczynie zasadowym (na litr wody dajemy łyżkę sody oczyszczonej). Na koniec płuczemy warzywa i owoce zwykłą wodą z kranu
Włoskie pomidory i slow food

vegetables-752153_640 Myśląc teraz, w kontekście uprawianej masowo żywności, o moim pomidorowym doświadczeniu, przypominam sobie włoskie, lokalne ryneczki, na których miejscowi rolnicy sprzedają swoje uprawy. Będąc we Włoszech nigdy nie kupowałam warzyw ani owoców nigdzie indziej, jak właśnie na takim lokalnym bazarku – bo tam zaopatrywali się w nie moi włoscy przyjaciele. Nigdy w supermarkecie. To chyba nie przypadek, że idea „slow food”, czyli świadomego wybierania miejscowych, ekologicznych produktów i delektowania się zapomnianymi smakami zrodziła się nie gdzie indziej, a w kraju, w którym konsumenci świadomie wybierają produkty żywnościowe, nie szczędzą czasu na ich przygotowanie, ani spożycie – posiłki z Włochami niekiedy ciągną się w nieskończoność. I choć Włosi lubią jeść, to na liście krajów europejskich o największej liczbie osób otyłych zajmują ostatnie miejsce. Jeśli zaś chodzi o średnią długość życia przodują. Dlaczego? Może właśnie dlatego, że od stuleci stawiają na lokalne, organiczne produkty, przyrządzając je wybierają tradycyjne receptury i sposoby obróbki, a spożywając nie patrzą na zegarek. Możemy i my spróbujmy znaleźć czas na świadomy wybór zdrowych produktów i przygotowanie ich w taki sposób, by korzystnie wpływały na zdrowie i samopoczucie nas i naszych bliskich.

Bibliografia:

http://www.pan-europe.info/

Ziemia – lekarstwo w zasięgu naszych stóp

Ziemia – lekarstwo w zasięgu naszych stóp

autumn-1869160_640Odkąd sięgam pamięcią mój siostrzeniec, gdy tylko ma okazję (przeważnie całe lato), chadza po ziemi boso. I choć jego młodszą siostrę martwi estetyczny rezultat długotrwałego praktykowania procederu (obawa, że pięty zgrubieją, popękają i pokryją się nieusuwalną warstwą brudu), Bartka podobne obawy wcale nie zniechęcają – wciąż całe wakacje biega boso, a stopy ani kolorem, ani grubością, nie odbiegają od “normy”. Czy to intuicyjna mądrość każe mojemu siostrzeńcowi się uziemiać? Bo właśnie to robi – bezpośredni kontakt z powierzchnią Ziemi, zwany uziemianiem (ang. earthing lub grounding), od początku dziejów praktykowany był przez człowieka. Ludzka noga i stopa wyewoluowały tak, by zapewnić nam optymalny sposób transportu – udoskonalenie tego skomplikowanego “urządzenia” zajęło ponad 4 miliony lat. Tymczasem wraz z nastaniem ery buta zdecydowaliśmy (ludzie jako jedyni spośród wszystkich istot żyjących) że lepiej nosić obuwie. Ale czy nie warto, choć czasem, wrócić do pierwotnych zwyczajów i bosą stopą przemierzać świat? Okazuje się, że owszem – badania dowodzą, że uziemianie ma – między innymi – działanie przeciwzapalne, zmniejsza ciśnienie krwi, pozytywnie wpływa na sen, redukuje wytwarzanie hormonów stresu.

Człowiek i promieniowanie

heartbeat-163709_640Człowiek jest istotą elektryczną. Funkcjonowanie naszego organizmu opiera się nie tylko na skomplikowanych reakcjach biochemicznych, ale zależne jest również od złożonych procesów elektrycznych. Badania EKG czy EEG mierzą nie co innego, jak właśnie elektryczną czynność naszego serca i mózgu. Co więcej, człowiek wyczuwa i wchodzi w interakcje z otaczającymi go polami elektromagnetycznymi. A współczesny świat wraz z rozwojem technologii elektronicznych wypełnił nasz dom urządzeniami generującymi pole elektromagnetyczne – telefonami bezprzewodowymi, telewizorami, odbiornikami radiowymi, sprzętem AGD itp. Czy istnieje remedium neutralizujące negatywne działanie tych pól i przywracające homeostazę w organizmie? Tak, i to w zasięgu… naszych stóp. Ujemny potencjał elektryczny Ziemi wpływa biolektrycznie i bioenergetycznie na cały ludzki organizm. Wystarczy bezpośredni kontakt z powierzchnią Ziemi. Wydaje się to bardzo proste, ale problem w tym, że coraz rzadziej mamy okazję taki bezpośredni kontakt nawiązać – obuwie skutecznie nas przed nim chroni. A szkoda, bo kontakt taki wpływa niezwykle korzystnie na cały nasz organizm – przekonuje nas o tym nie tylko dobre samopoczucie wywołane bosym spacerem po zroszonej trawie, ale również liczne badania oraz tradycja – dawni uzdrowiciele i szamani wierzyli, że ziemska energia może przenikać do naszych ciał przez skórę i podeszwy stóp niosąc ze sobą leczniczą moc.

Ziemia i jej pole

lightning-1056419_640Ziemia wytwarza elektryczne i magnetyczne pole. Nawodniona powierzchnia Ziemi jest niewyczerpalnym źródłem wolnych elektronów naładowanych ujemnie. W każdej chwili nad powierzchnią naszej planety przetacza się około dwóch tysięcy burz z piorunami – większość wyładowań atmosferycznych przynosi ładunek ujemny. Dzięki temu zasoby elektronów, które podczas silnego nasłonecznienia uchodzą z powierzchni Ziemi do atmosfery, mogą się odnawiać. Kontakt fizyczny z bogatym zasobem elektronów na powierzchni Ziemi wpływa w sposób znaczący na funkcjonowanie naszego organizmu.

Uziemianie – zaskakujące wyniki badań

Wielu badaczy oddanych teorii uziemiania uważa, że współczesny styl życia, który oddalił nas od bezpośredniego kontaktu z Ziemią i z jej elektrycznym potencjałem, przyczynia się do przyrostu chorób o charakterze przewlekłym oraz różnych dysfunkcji fizjologicznych. Noszone przez nas buty wykonane z tworzyw sztucznych, na wysokiej gumowej lub plastikowej podeszwie, skutecznie oddzielając nas od podłoża i uniemożliwiają wymianę ładunków. Podobnie ubrania z nienaturalnych materiałów, które coraz chętniej wybieramy, sprzyjają stałej elektryzacji ciała. A ponieważ nie mamy bezpośredniego kontaktu z Ziemią, nagromadzone dodatnie potencjały nie mają szansy wymiany elektronów. Przyczynia się to do rozregulowania naturalnych mechanizmów funkcjonowania organizmu. Badania nad leczniczym potencjałem uziemiania, które zaczęto prowadzić w latach 90-tych ubiegłego stulecia, przyniosły zaskakujące rezultaty – uziemienie okazało się generować silną i pozytywną zmianę w elektrycznym stanie organizmu oraz przywracać naturalne mechanizmy uzdrawiające i regulujące.

Wolne rodniki i kradzież elektronów

Wolne rodniki to cząsteczki, które posiadają jeden niesparowany elektron i dążą do przyłączenia kolejnego. Aby go pozyskać, doprowadzają do uszkodzenia lub wadliwego funkcjonowania wielu struktur komórkowych, a w konsekwencji – do dysfunkcji komórki. Uszkodzenia wywołane aktywnością wolnych rodników sprzyjają szybszemu starzeniu się organizmu, rozwojowi nowotworów, chorób układu krążenia i innych dolegliwości, u których źródeł leży przewlekły stan zapalny. Pewna ilość wolnych rodników jest niezbędna do właściwego funkcjonowania organizmu, problem powstaje wtedy, gdy mamy do czynienia z nadmierną ich produkcją. Skuteczną bronią w walce z nadmiarem wolnych rodników są antyoksydanty, które dostarczają wolnych elektronów. Dokładnie tak, jak Ziemia – wolne elektrony pobierane z jej powierzchni neutralizują wolne rodniki zaangażowane w reakcje zapalne i immunologiczne. Dlatego kontakt z nią jest tak ważny i niesie ze sobą liczne korzyści zdrowotne.

Uziemianie – na co pomaga?

Pionier w badaniach nad uziemianiem, Clint Ober, wspomina, że gdy wynaleziono skuteczną metodę uziemiania podczas snu i rozpoczęto badania, wyniki okazały się naprawdę zaskakujące. Osoby poddane uziemianiu w porównaniu z grupą kontrolną odnotowały:

  • 85 % szybciej zasypiało
  • 93 % donosiło o głębszym śnie przez całą noc
  • 100 % przyznało, że po przebudzeniu czuli się bardziej wypoczęci
  • 82 % donosiło o mniejszej sztywności mięśni
  • 74 % potwierdzało eliminacje bądź znaczną redukcję chronicznego bólu pleców i stawów
  • 78 % zapewniało o ogólnym lepszym samopoczuciu

Dalsze badania prowadzone po dziś dzień potwierdziły dobroczynny wpływ uziemiania na stany zapalne, odpowiedź immunologiczną, gojenie się ran oraz prewencję i leczenie chronicznych chorób autoimmunologicznych.

Najważniejsze, potwierdzone klinicznie korzyści uziemiania:

  • redukuje nadmierną lepkość krwi
  • znacznie zmniejsza stany zapalne
  • normalizuje wytwarzanie hormonów stresu
  • u osób chorych na cukrzycę obniża stężenie glukozy we krwi
  • reguluje wydzielanie hormonów tarczycy
  • podnosi poziom energii
  • przesuwa zwiększone napięcie z układu współczulnego do przywspółczulnego inicjując metaboliczną reakcję leczniczą
  • wpływa korzystnie na elektryczną aktywność mózgu optymalizując pracę układu nerwowego
  • poprawia nastrój

O tym, jak chronić się przed smogiem elektromagnetycznym oraz jak skutecznie się uziemiać – inaczej niż bosą stopą – czytajcie w kolejnych postach.

 
 

 Bibliografia:

Jaskulska Ewelina, Wpływ uziemienia człowieka na jego funkcje metaboliczne w spoczynku i wysiłku fizycznym, AWF w Gdańsku

Czajka Arkadiusz, Wolne rodniki tlenowe a mechanizmy obronne organizmu, Nowiny Lekarskie 2006, 75, 6, 582-586

Chevalier G., Sinatra ST, Oschman JL, Sokal K, Sokal P [2012b] Earthing – Health Implications of Reconnecting the Human Body to the Earth’s Surface Electrons, ID 291541, p.8

Chevalier G, Sinatra S, Oschman JL, Delany RM, Earthing (grounding) the human body reduces blood viscosity – a major factor in cardiovascular disease, 2013 Feb;19(2):102-10.di: 10.1089/acm.2011.0820. Epub 2012 Jul 3.

Sokal K., Sokal P., Earthing the human body influences physiologic processes, 2011 Apr;17(4):301-8. doi: 10.1089/acm.2010.0687. Epub 2011 Apr 6.

Ghaly M., Teplitz D., The biologic effects of grounding the human body during sleep as measured by cortisol levels and subjective reporting of sleep, pain, and stress, 2004 Oct;10(5):767-76.

http://www.earthinginstitute.net/

http://www.groundology.co.uk

http://www.esdjournal.com/articles/cober/bio.htm

Smog elektromagnetyczny – czy naprawdę taki groźny?

Smog elektromagnetyczny – czy naprawdę taki groźny?

Czy smog elektromagnetyczny jest rzeczywiście szkodliwy dla człowieka? Czy rosnąca liczba urządzeń elektrycznych generujących promieniowanie elektromagnetyczne powinna nas niepokoić? Czy może raczej cieszyć – przecież internet wi-fi i technologia bluetooth znacznie ułatwiają nam życie?

Ziemskie pole magnetyczne

Ziemia wytwarza pole magnetyczne do którego od początków dziejów przystosowały się wszystkie istoty żywe. Człowiek również wytwarza swoiste i delikatne pole niskiej częstotliwości (od kilku do kilkudziesięciu Hz). Pole to jest niezbędne do działania organizmu i komunikacji neuronalnej. Wszelkie urządzenia elektryczne wytwarzają zmienne pola elektromagnetyczne zaburzające pola naturalne, do których przywykł nasz organizm. Nasycenie środowiska sztucznymi falami nieustannie rośnie, a ich oddziaływanie nie pozostaje bez wpływu na nasze zdrowie. Problematyczny jest fakt, że większość osób nie czuje oddziaływania pól elektromagnetycznych i nie kojarzy gorszego samopoczucia, bólu głowy czy bezsenności z działaniem telefonów komórkowych, komputerów, lamp fluorescencyjnych itp. Tymczasem układ nerwowy człowieka jest bardzo wrażliwy na ich działanie, zwłaszcza mózg dzieci.

Promieniowanie jako czynnik stresogenny
Promieniowanie jako czynnik stresogenny
Tak mieszkamy – dom współczesnego człowieka jest pełen urządzeń generujących EMF

Naukowcy od jakiegoś już czasu badają wpływ fal elektromagnetycznych na zdrowie. Choć żarówkę wynaleziono dawno temu, jest to problem stosunkowo młody ponieważ nigdy wcześniej człowiek nie korzystał i nie otaczał się tyloma urządzeniami elektrycznymi. Wyniki badań nie są jednoznaczne, a w czasach, kiedy za przemysłem elektronicznym stoją tak ogromne pieniądze, mało komu zależy na ich przeprowadzaniu i dowodzeniu potencjalnej szkodliwości. I choć trudno dowieść bezpośredniego wpływu telefonów komórkowych na rozwój nowotworów mózgu, to warto pamiętać, że nawet jeśli promieniowanie elektromagnetyczne nie jest rakotwórcze, bez wątpienia jest ono czynnikiem stresogennym i może zaburzać pracę organizmu, zwłaszcza osób wrażliwszych i tych, których mechanizmy obronne zostały upośledzone.

Dzieci – szczególnie zagrożone?

Nie tak dawno temu Francja przegłosowała ustawę ograniczającą ekspozycje na pole elektromagnetyczne wytwarzane przez urządzenia wykorzystujące technologie bezprzewodowe. Zgodnie z nią wi-fi jest zakazane w placówkach opieki nad dziećmi poniżej 3 roku życia, producenci telefonów komórkowych zostali zobowiązani do zalecania zestawów głośnomówiących, zakazane zostało również kierowanie reklam do dzieci poniżej 14 roku życia. Z badań wynika, że dzieci są bardziej narażone na negatywne skutki fal elektromagnetycznych ponieważ mają cieńszą czaszkę, mniejszy mózg o lepszych właściwościach przewodzących oraz bardziej miękkiej tkance, która umożliwia lepszą penetrację promieniowania. Ponadto, okres ich ekspozycji jest stosunkowo dłuższy (ponieważ użytkowanie rozpoczyna się gdy są młodsze). Wielu lekarzy łączy ekspozycję dzieci na EMF z rozwojem autyzmu, ADHD czy problemami z koncentracją – nie bez znaczenia jest fakt, że dolegliwości ze spektrum autyzmu to problem współczesnego świata, świata, w którym technologie bezprzewodowe królują od jakiegoś już czasu i z których nasze dzieci korzystają od wczesnych lat szkolnych. Ciekawe jest również, że niektórzy rodzice obserwują nasilenie objawów chorobowych u dzieci, gdy te przebywają w pomieszczeniach, w których natężenie pól elektromagnetycznych jest stosunkowo wysokie.

Efekty promieniowania na organizm

Jak wykazują liczne badania, fale elektromagnetyczne wpływają na organizm w najróżniejszy sposób. Schorzenia łączone z ekspozycją na EMF to, między innymi:

W jaki sposób fale elektromagnetyczne zaburzają mechanizm funkcjonowania organizmu:

  • naruszają barierę krew-mózg (ang. BBB, brain-blood barrier) ułatwiając przenikanie toksynom
  • zmniejszają wytwarzanie melatoniny co może doprowadzić do problemów ze snem, depresji i nowotworów
  • uszkadzają strukturę DNA co prowadzi do wielu schorzeń, między innymi nowotworów
  • stymulują wytwarzanie hormonów stresu
  • zaburzają rytm dobowy
Jak się bronić?

Skoro sprzęt elektryczny w tak znaczący sposób może odciskać się na naszym zdrowiu i samopoczuciu, czy to znaczy, że mamy wyrzucić komputer, lodówkę i telefon komórkowy? Tak radykalne rozwiązanie zapewne odrzuci większość z nas. Dlatego warto pamiętać o kilku wskazówkach, które pomogą zredukować szkodliwość otaczających nas urządzeń.

  • Ponieważ szkodliwość pola i promieniowania elektromagnetycznego zależą od odległości, warto pamiętać, by urządzenia je generujące trzymać jak najdalej od naszego ciała.
  • Zastąpić urządzenia bezprzewodowe wersją przewodową – zrezygnujmy z internetu wi-fi na rzecz połączenia po kablu, bezprzewodowy telefon stacjonarny w technologii DECT zamieńmy na klasyczną wersję z przewodem, a używając telefonu komórkowego wybierzmy słuchawkę lub głośnik.
  • Wyłączajmy z gniazdka urządzenia, które używamy sporadycznie.
  • Ponieważ to podczas snu nasze ciało się regeneruje, zadbajmy, by poziom smogu elektromagnetycznego w sypialni był jak najniższy. Usuńmy zbędne urządzenia, nie kładźmy na stoliku nocnym telefonu komórkowego, zastąpmy go klasycznym budzikiem zasilanym baterią. Jeśli chcemy pełnej ochrony przed smogiem, zainstalujmy specjalną moskitierę ochronną do ekranowania łóżek w czasie snu. Moskitiery wykonane są ze specjalnego materiału tłumiącego pola elektromagnetyczne.
  • Włączony telefon komórkowy trzymajmy jak najdalej od ciała, a gdy go nie używamy – wyłączmy.
  • Nie korzystajmy z telefonu komórkowego w miejscach o słabym zasięgu (w windzie, garażu, samochodzie), im słabszy zasięg, tym silniejsze fale wytwarzane przez urządzenie.
  • Wnętrza naszych domów wypełniajmy kwiatami i innymi roślinami doniczkowymi – zielistka skutecznie pochłania szkodliwe promieniowanie elektromagnetyczne, palmy i paprocie świetnie nawilżają powietrze, a skrzydłokwiat, dracena, bluszcz i fikusy doskonale usuwają toksyny.
  • Sprawdźmy, czy wszystkie urządzenia mają wtyczkę z uziemieniem.