blog

Probiotyki w formie zarodników i ich nieocenione właściwości

bacteriaWiększość z nas zapewne zdaje sobie sprawę, że nasze ciało stanowi dom dla milionów mikroorganizmów, które wspólnie tworzą coś, co nazywa się mikrobiomem. Ów mikrobiom stanowi zróżnicowaną społeczność bakterii, których liczba znacznie przekracza liczbę wszystkich komórek naszego organizmu. Okazuje się, że zamieszkująca nas mikroflora przyczynia się, jeśli nie decyduje, o ogólnym stanie zdrowia naszego organizmu i jego podatności na różnorakie schorzenia, nie tylko jelitowe, choć to właśnie w jelitach bytuje największa społeczność mikrobiotyczna. Dlatego każdy z nas powinien dbać o zdrowie swoich jelit. Wiele osób wspiera je zażywając popularne probiotyki. Ale okazuje się, że jest coś skuteczniejszego w odbudowie zdrowego mikrobiomu jelit. Mowa o sporebiotics, czyli probiotykach w formie zarodników.

Artykuł o probiotykac zarodnikowych jest inspirowany i w dużej mierze stanowi tłumaczenie wywiadu dr Josepha Mercoli z Dr Dietrichem Klinghardtem, założycielem Sophia Health Institute, który zajmuje się leczeniem dzieci z autyzmem, osób z ciężkimi przypadkami chorób neurologicznych oraz cierpiących na boreliozę.

Czym są sporebiotics?

Probiotyki zarodnikowe stanowią ścianę komórkową zarodników mikroorganizmu zwanego bacillus subtilis. Historia tego produktu jest dość odległa, bo eksperymenty z bacillusem dla uzyskania preparatów leczniczych prowadził już niemiecki mikrobiolog, Gunther Enderlein, w 1935 roku. W przeciwieństwie do klasycznych probiotyków sporebiotics nie zawierają żadnych żywych szczepów bakterii. Jest to ich niezaprzeczalnym atutem, ponieważ mogą przetrwać niekorzystne dla probiotyków warunki w naszym żołądku (kwas solny). Okazuje się, że jedynie niewielki odsetek bakterii podanych w formie probiotyku dociera do jelita cienkiego, gdzie może się namnażać. Inną korzyścią jest to, że zarodniki nie są wrażliwe na bakteriobójcze działanie antybiotyków, dlatego możemy zażywać je w czasie antybiotykoterapii.

Korzyści

intestines-1468807_960_720Wygląda na to, że dzięki swym niecodziennym właściwościom sporebiotics mogą stanowić ratunek nie tylko dla osób cierpiących na nietolerancje pokarmowe i schorzenia jelitowe, ale również w przypadku chorych na autyzm, schorzenia neurologiczne o charakterze degeneracyjnym czy dolegliwości o podłożu immunologicznym. Pomagają zarówno w przypadku niedoborów odporności, jak i u osób z chorobami autoimmunologicznymi. Sprzyjają wytwarzaniu enzymów trawiennych, zwłaszcza proteazy, oraz produkują silny enzym proteolityczny, nattokinazę. Produkują również ważne witaminy, takie jak witaminy z grupy B czy witamina K2. Ponadto probiotyki zarodnikowe mogą zwiększać odporność naszego organizmu na czynniki stresogenne, takie jak smog elektromagnetyczny, pestycydy czy inne toksyny, z którymi mamy styczność na co dzień. 

Jak działają

Zarodniki bacillusa z łatwością zasiedlają nasze jelita, ponieważ stanowią naturalny element naszej flory. Okazuje się, że znakomicie sprawdzają się w leczeniu bariery jelitowej, czyli tzw. nieszczelnych jelit. Ponadto spełniają ważną rolę w układzie odpornościowym i mogą zwiększać tolerancję na pewne pokarmy oraz zwiększać przyswajanie składników odżywczych.

Jak tłumaczy dr Klinghardt:

„To wspaniały krok w leczeniu ponieważ próbowaliśmy już tylu innych rzeczy, które się nie sprawdziły, między innymi glutaminy i najróżniejszych probiotyków. Nie było po nich żadnej różnicy. Tymczasem bacillus robi piękne rzeczy. Badania pokazują, że zwiększa IgA, ochronną immunoglobulinę w jelitach. Fantastycznym efektem bacillusa jest to, że zwiększa wrodzoną odporność, Th1, odporność komórkową. Bardzo powszechną dolegliwością są obecnie alergie, a u ich podłoża leży właśnie rozregulowany system odporności i przewaga układu Th2. (…) Okazuje się, że bacillus jest w stanie tę nierównowagę odwrócić. Przywraca odpowiedź Th1. Zaobserwowaliśmy wspaniałe rezultaty ich stosowania u dzieci autystycznych”.

Wyjątkowość

Dr Klinghard bazując na swym doświadczeniu twierdzi, że probiotyki w formie zarodników są w stanie w pełni wyleczyć dysfunkcje śluzówki jelita i powiązane z nią problemy. Badania pokazują również, że zarodniki znacząco zwiększają namnażanie się szczepów Acidophillus, bifidus i innych bakterii jelitowych. Jest to dość nietypowe, ponieważ bakterie probiotyczne zwykle dbają o namnażanie ich własnego szczepu jedynie. Tymczasem zarodniki bacillusa pomagają namnażać się wielu probiotycznym bakteriom. Wytwarzają również silne substancje przeciwbakteryjne skierowane przeciwko niekorzystnej florze.

Jak mówi Klinghardt:

„Myślę, że ważne jest żeby ludzie wiedzieli, że stara idea jakoby istniały złe i dobre bakterie nie jest prawdziwa. Dziś wiemy, że te złe bakterie stają się dobrymi w momencie, kiedy zostaną zintegrowane z resztą mikrobiomu i w momencie, kiedy zaczynamy karmić je pożywieniem, które sprawia, że zachowują się właściwie. (…) Każde pożywienie, które spożywasz jest probiotykiem. Ono odżywia albo symbiotyczne mikroorganizmy, albo patogenne, albo (i to jest ważniejsze) sprawia, że symbiotyczne mikroorganizmy stają się patogenami szkodzącymi naszemu organizmowi, podczas gdy właściwe pożywienie może zmienić patogeny w organizmy symbiotyczne.

Wiem, że ten obszar nie został właściwie przebadany ani nie jest rozumiany, ale tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak patogen. Patogen powstaje, gdy karmimy go nieodpowiednio, gdy drażnimy go falami elektromagnetycznymi. Kilka lat temu robiłem badania, które pokazały, że grzyby, które bytują naturalnie w jelitach, które mogą przyczyniać się do naszego zdrowia, mogą stać się wysoce szkodliwe pod wpływem mikrofal”.

Bacillus działa modulująco na cytokiny – zwiększa ilość cytokin przeciwzapalnych, zmniejsza ilość cytokin prozapalnych przywracając równowagę pomiędzy nimi. Jest to bardzo ważne w czasach, gdy ta równowaga jest na każdym kroku zaburzana przez niekorzystny wpływ promieniowania elektromagnetycznego oraz żywność skażoną glifosatem i atrazyną.

Klingahrdt wspomina niedawne badanie Luca Montagnera (odkrywcy wirusa HIV), który zajmował się badaniem komunikacji pomiędzy mikrobami oraz pomiędzy mikrobami a układem odpornościowym. Okazuje się, że mikroorganizmy do komunikacji używają sygnałów elektromagnetycznych. Sygnały chemiczne są drugorzędne. Jak mówi lekarz:

„Jeden mikrob wysyła spektrum częstotliwości, inny natomiast odpowiada wysyłając ten sam wzorzec częstotliwości. Te dwie częstotliwości doskonale siebie odzwierciedlają. I w ten sposób zerują się. Gdy pojawia się nowy mikrob, nie ma w jelitach innego, który mógłby wyzerować jego częstotliwość. I tak właśnie układ immunologiczny rozpoznaje obcego mikroba wystosowując nadmierną odpowiedź w jego kierunku.”

I właśnie ta nadmierna odpowiedź jest przyczyną stanów zapalnych, które odczuwamy jako różnorakie objawy chorobowe. Montagnier w trakcie prowadzonych badań zauważył, że to właśnie zaburzenia komunikacji na poziomie elektromagnetycznym mogą wywołać każdą niemalże dysfunkcję. Dlatego Klinghardt podkreśla, jak ważna jest minimalizacja ekspozycji na fale elektromagnetyczne, które trwale niszczą i zaburzają funkcjonowanie naszego mikrobiomu.

Borelioza

anatomy-160524_960_720Dr Klinghardt zajmuje się również holistycznym leczeniem boreliozy. Specjalista zauważa, że większość pacjentów zgłaszających się do niego z różnymi problemami, często o podłożu neurologicznym, cierpi na chroniczną infekcję, czy to boreliozę, czy tzw. koinfekcję (chlamydia, bartonella, mycoplasma). Jego opinia na temat leczenia przewlekłych infekcji jest dość ciekawa. Dr Klinghardt twierdzi bowiem, że:

„W przypadku chronicznych infekcji symptomy są spowodowane nie tyle samą obecnością bakterii, co reakcją naszego układu immunologicznego na nie. Problemem jest zatem albo reakcja układu odpornościowego, albo brak symbiotycznej tolerancji immunologicznej wobec bakterii. Podając probiotyki zarodnikowe modulujemy ten właśnie aspekt dysharmonii. A dlaczego widzimy takie nasilenie tych chronicznych infekcji właśnie teraz? Ważnym czynnikiem jest promieniowanie elektromagnetyczne. Ono jednocześnie działa hamująco na układ odpornościowy oraz prozapalnie. Kolejnym elementem jest nasze środowisko pełne toksyn. To właśnie te dwa czynniki rozstroiły nasz układ odpornościowy w taki sposób, że nie jest on już w stanie kontrolować ani eliminować bakterii, które nie są zintegrowane z naszym zdrowym mikrobiomem.

Dzięki zażywaniu sporebiotics, zwiększaniu tolerancji układu odpornościowego nasz układ immunologiczny przestaje atakować te mikroorganizmy i zaczyna normalnie pracować. A gdy one przestają być atakowane, zaczynają zachowywać się w sposób symbiotyczny.

Patogen próbuje stać się elementem większej społeczności pozostałych mikroorganizmów, a sporebiotics jest takim właśnie magicznym lekiem, który może sprawić, że ludzie odzyskają utraconą tolerancję. Szczerze mówiąc, dzięki takiemu probiotykowi, możemy zarzucić podawanie 50 innych suplementów, które nasi biedni pacjenci musieli zażywać codziennie.”

Wygląda na to, że ta przełomowa forma probiotyków nie jest jeszcze dostępna na polskim rynku. Ale jest już spory wybór preparatów ze sporebiotics dostępnych za granicą. Wszystkim zmagającym się z problemami chorób chronicznych proponujemy rozważyć tę opcję wsparcia organizmu.

Bibliografia:

http://www.wakingtimes.com/2017/10/11/sporebiotics-best-probiotics-fight-chronic-illness-boost-immune-tolerance/

https://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2017/10/08/sporebiotics.aspx

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC127533/

Sauna infrared, czyli jak połączyć przyjemne z pożytecznym

saunaJakieś dwa tygodnie temu, po dłuższym okresie zapomnienia, spojrzałam łaskawym okiem na moją saunę na podczerwień. Przyszło mi do głowy, że może stać się doskonałym remedium na ten zimny, mokry i generalnie przygnębiający okres roku. Od tych dwóch tygodni seans stał się rutynowym elementem mojego wieczoru – gdy po pierwszym wyszłam z sauny radosna, odprężona i lżejsza postanowiłam, że z pewnością nie zapomnę o niej już na tak długo. Sauna infrared jest według mnie tym rodzajem sauny, który daje nam najwięcej korzyści, działając nie tyle prozdrowotnie, co wręcz leczniczo, pozostając jednocześnie przyjemniejszym ze względu na niższą temperaturę powietrza. Jest takie fińskie przysłowie: „If tar, vodka or the sauan won’t help, then the disease is fatal” (Jeśli ani tar, ani wódka, ani sauna nie pomagają oznacza to, że choroba jest śmiertelna, gdzie tar oznacza tutaj substancję antyseptyczną pozyskiwaną z sosny). I muszę przyznać, że – jak każe chyba przysłowie – niesie ze sobą przynajmniej ziarnko prawdy.

Historia saun

Native_Americans_house_the_traditional_sweatlodgeSauny mają swoją bogatą historię, która sięga odległych dziejów. W wielu społecznościach już w zamierzchłych czasach wykorzystywano zabiegi w saunie, czy to w celach prozdrowotnych, leczniczych czy nawet rytualnych. Na przestrzeni wieków sauny używano w różnych celach – przy okazji ceremonii religijnych, dla oczyszczania ciała, leczenie chorób czy relaksacji. Pokrewny saunie i wykorzystujący tę samą metodę pocenia się jest szałas potów, stosowany przez dawnych i współczesnych szamanów dla oczyszczania nie tylko ciała, ale również umysłu i duszy, towarzyszący niemalże każdej ceremonii uzdrawiania. Z pewnością to nie przypadek, że tak wiele społeczności rozsianych po całej ziemi zaczęło wykorzystywać leczniczą moc gorąca – przegrzanie organizmu niesie ze sobą wiele korzyści, które obecnie potwierdzają liczne badania naukowe.

Czym jest sauna infrared

bath-1317997_960_720Sauna infrared, czyli sauna na podczerwień, do ogrzewania ciała wykorzystuje promienie podczerwone wytwarzane za pomocą specjalnych promienników (np. mat węglowych) rozgrzewających nie tyle wnętrze sauny, co przede wszystkim penetrujących nasze ciało na głębokość kilku centymetrów i ogrzewających je od wewnątrz. Promieniowanie podczerwone bowiem jest taką formą energii, która nagrzewa przedmioty bezpośrednio przez konwersję, bez potrzeby nagrzania powietrza pomiędzy owym przedmiotem a źródłem ciepła. Taki mechanizm zapewnia optymalne pocenie się organizmu przy wyjątkowo korzystnych warunkach zewnętrznych – temperatura w saunie pozostaje na przyjemnym dla użytkownika poziomie ok. 60 st. Celsjusza. Jest to niezaprzeczalny atut dla osób, które mają problemy z przebywaniem w bardzo gorących saunach tradycyjnych – promienie podczerwone gwarantują równomierne ogrzanie mięśni zaś umiarkowany gorąc wnętrza nie obciąża nadmiernie ani układu oddechowego, ani serca. W związku z tym zabieg w saunie na podczerwień trwa dłużej niż w tradycyjnej saunie – najczęściej ok. 40 minut.

Dlaczego warto się pocić?

Nasza skóra jest największym organem, a znajdujące się na niej gruczoły potowe mają zapewnić oczyszczenie poprzez pozbycie się toksyn gromadzonych w komórkach. Rozgrzewanie ciała i towarzyszące temu pocenie się mają niezaprzeczalny korzystny wpływ na nasze serce, skórę i mózg oraz wspomagają usuwanie metali ciężkich i toksyn. Pocenie się jest naturalnym i niezbędnym mechanizmem, w który wyposażyła nas natura. W czasach, kiedy na co dzień najczęściej robimy wszystko, żeby proces pocenia się zahamować lub ograniczyć, warto znaleźć taki czas, kiedy to pozwolimy naszej skórze pocić się swobodnie – czy to w trakcie ćwiczeń, czy właśnie podczas wizyty w saunie. A z najważniejszych korzyści pocenia się należy wymienić, poza wspomnianym już usuwaniem toksyn, następujące: 

  1. wspomaga krążenie krwi
  2. oczyszcza pory skóry eliminując wypryski i zaskórniki
  3. redukuje poziom stresu
  4. wzmacnia system immunologiczny
  5. zmniejsza ciśnienie krwi
  6. przyspiesza metabolizm powodując zwiększenie ilości spalanych kalorii
  7. wspomaga relaks mięśni

A wszystkie te korzyści wzmacniają ogólny stan zdrowia. Jeśli regularnie nie wypacamy toksyn, zwiększamy ich ilość w organizmie obciążając go niepotrzebnie. Regularne korzystanie z sauny przywraca naturalne zdolności naszego organizmu do pocenia się i eliminowania niekorzystnych produktów przemiany materii w ten właśnie sposób.

Redukcja bólu

Sauna jest efektywną i szybko działającą metodą przeciwbólową. W jednym z badań niewielka grupa 13 kobiet cierpiących na fibromialgię korzystała z zabiegów w saunie infrared. Już po pierwszym wszystkie odczuły zmniejszenie bólu o połowę, natomiast po 10 sesjach efekt się ustabilizował – wszystkie pacjentki donosiły o zmniejszeniu parametrów bólowych. W innym z badań 46 pacjentów, których hospitalizowano z powodu chronicznego bólu podzielono na dwie grupy. 24 brało udział w protokole (terapia kognitywno behawioralna, rehabilitacja oraz ćwiczenia) bez dodatkowej sauny podczas gdy 22 osoby podjęły ten sam program korzystając dodatkowo z sauny infrared (15 min., 60 st. Celsjusza, 5 dni w tygodniu przez 4 tygodnie). Po ukończeniu badania okazało się, że ból w grupie z sauną był słabszy. Obserwacja prowadzona przez kolejne dwa lata potwierdziła, że 77 % osób z grupy z sauną mogło powrócić do pracy w porównaniu z 50 % z grupy bez sauny.

Badania pokazują również, że sauna pomaga w łagodzeniu symptomów reumatoidalnego zapalenia stawów oraz zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa.

Korzyści dla serca

heart-rate-ekg-ecg-heart-beatSauna okazuje się być skuteczną formą leczenia różnorakich dolegliwości sercowych. Zgodnie z badaniami skorzystanie z sauny raz na dwa tygodnie wystarcza, by uzyskać zmniejszenie ciśnienia w przypadku jego podwyższenia (w jednym z badań u 46 mężczyzn z nadciśnieniem, którzy korzystali z sauny raz na dwa tygodnie, ciśnienie ze średniego 166/101 mmHg zmniejszyło się do 143/92 mmHg). Okazało się również, że osoby korzystające z sauny miały w moczu niższy poziom 8-epi-PGF2-alpha, co świadczy o mniejszym stresie oksydacyjnym.

Inne badanie obrazuje wpływ sauny na osoby z nadciśnieniem i nadwagą. Osoby w nim uczestniczące wykonywały ćwiczenia kardio przez 15 min. po czym przez 30 min. korzystały z sauny infrared, lub tylko ćwiczyły przez 15 min. (grupa kontrolna) 3 razy w tygodniu przez 8 tygodni. Osoby w grupie z sauną zrzuciły 1.8 razy więcej wagi i 4.6 razy więcej tłuszczu niż w grupie kontrolnej. Ciśnienie diastoliczne spadło o 1.8 raza więcej niż w grupie kontrolnej, zaś ciśnienie systoliczne 3.3 raza.

Tarczyca

Bardzo często nasza tarczyca niedomaga ponieważ niektóre pierwiastki (takie jak fluor, chlor czy brom) rywalizują z jodem i blokują miejsca wiążące w receptorze, a ich nagromadzenie może spowodować nawet stan zapalny i obumieranie komórek tarczycy. Gdy w organizmie brakuje jodu niezbędnego do produkcji hormonów tarczycy, organ ten staje się niewydolny w ich wytwarzaniu co prowadzi do niedoczynności. Im więcej niepotrzebnych pierwiastków usuniemy, tym więcej jodu nasza tarczyca może zużyć do produkcji hormonów tarczycowych. I tutaj naprzeciw nam wychodzi sauna infrared, dzięki której usuwamy z organizmu zbędne produkty przemiany materii oraz metale ciężkie pozwalając naszym organom na optymalną pracę.

Zdrowie psychiczne

Doświadczenia użytkowników oraz przeprowadzone badania wskazują również, że promienie infrared są niezwykle korzystne dla naszego zdrowia psychicznego. Jest wiele sposobów, dzięki którym sauna może okazać się skuteczna na tym polu – redukcja stanów zapalnych, zmniejszenie ciśnienia, poprawa funkcji naczyniowych oraz zwiększenie relaksacji i lepsze samopoczucie. Również pacjenci z depresją mogą znaleźć w saunie ukojenie. W jednym z badań wykazano, że wprowadzanie organizmu w stan hipertermii przez okres 6 tygodni znacznie złagodziło objawy tej dolegliwości u pacjentów z jej silnymi objawami. Badacze zaobserwowali, że efekt sauny okazał się znacznie silniejszy niż leków antydepresyjnych> Mechanizm za to odpowiedzialny może polegać na przejściowym uwolnieniu dynorfin, których działanie jest odwrotne do działania endorfin. Chwilowy wzrost poziomu dynorfin powoduje uwrażliwienie receptorów endorfinowych, a tym samym sprawiając, że stajemy się bardziej podatni na poprawę samopoczucia przy niewielkim nawet wyrzucie endorfin. To właśnie dlatego po intensywnym wysiłku lub saunie czujemy się tak wspaniale. A efekt ten pogłębia się jeszcze bardziej wraz z upływem czasu.

Ponadto fizyczny stres, taki jak intensywne ćwiczenia czy pobyt w saunie, powodują wzrost wydzielania norepinefryny, której efektem jest zwiększona koncentracja i lepsza pamięć. W jednym z badań wykazano, że u mężczyzn przebywających w sanie w 80 st. Celsjusza aż do wyczerpania poziom norepinefryny wzrósł trzykrotnie. podobne efekty w innym badaniu zaobserwowano u kobiet.

Jedno z badań pokazuje, że stosowanie sauny znacząco zmniejsza ryzyko choroby Alzheimera oraz innych rodzajów demencji. Fińscy badacze przeanalizowali karty medyczne 2315 zdrowych mężczyzn w wieku 42-60 lat. Okazało się, że mężczyźni, którzy stosowali saunę 4 do 7 razy w tygodniu w porównaniu z tymi, którzy stosowali ją zaledwie raz, odnotowali 66 % mniejsze ryzyko demencji i 65 % zmniejszone ryzyko choroby Alzheimera.

Są również doniesienia potwierdzające korzystny wpływ gorąca na BDNF (o tych niezwykłych białkach naszego mózgu pisaliśmy już w jednym z wcześniejszych postów).

Sauna w sporcie

sport-2329919_960_720Okazuje się również, że pobyty w saunie zwiększają wydolność. W jednym z badań z udziałem zawodowych biegaczy zaobserwowano, że sportowcy, którzy korzystali z sauny po treningu przez 30 minut dwa razy w tygodniu przez okres trzech tygodni wydłużyli czas biegu aż do momentu wyczerpania o 32 %. Wynik ten najprawdopodobniej jest związany z aklimatyzacją ciała do gorąca, która sprawia, że organizm, gdy jego temperatura wzrośnie, lepiej radzi sobie z wysiłkiem. Okazuje się bowiem, że niewielkie dawki szoku cieplnego niosą ze sobą liczne korzyści. Między innymi wzrasta objętość osocza oraz krążenie krwi do serca i mięśni, jak również sama masa mięśni, co jest wynikiem wyższego poziomu białek szoku cieplnego (HSP, heat shock proteins). Inne korzyści to: zwiększona liczba czerwonych ciałek krwi, większa zdolność do pocenia się jako efekt zwiększonej kontroli termoregulacyjnej, zmniejszona temperatura ciała podczas treningu, zwiększony dopływ krwi do mięśni szkieletowych i innych tkanek, zwiększona wydajność transportu tlenu do mięśni, poprawa działania układu krążenia i zmniejszone tętno.

Jeśli cała powyższa teoria jeszcze was nie przekonała, proponuję praktykę. Nic bowiem nie jest tak cenne jak własne doświadczenie. A jeśli będzie ono tak przyjemne, jak moje, sauna stanie się elementem waszego życia zapewniając wam lepsze samopoczucie i optymalne zdrowie.

 

Bibliografia

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3699878/

Arseniec, Cadmium, Lead and Mercury in Sweat: A Systematic Review, Margaret E. Sears, Kathleen J. Kerr, Riina I. Bray, Journal of Environmental and Public Health, Volume 2012 (2012), Article ID 184745

https://www.jstage.jst.go.jp/article/internalmedicine/47/16/47_16_1473/_pdf

Sauna as a Vauable Clinical Tool for Cardiovascular, Autoimmune, Toxicant-induced and other Chronic Health Problems, Walter J. Crinnion, ND, Environmental Medicine

https://link.springer.com/article/10.1007/s10067-008-0977-y

Infrared sauna in pateints with rheumatoid arthritis and ankylosing spondylitis, Fredrikus G.J. Oosterveld, Johannes J. Rasker, Mark Floors, Robert Landkroon, Bob van Rennes, Jan Zwijnenberg, Mart A.F.J. Van de Laar, Gerard J. Koel, Clinical Rheumatology, January 2009

https://link.springer.com/article/10.1007/s10067-008-0977-y

https://academic.oup.com/ageing/article-abstract/46/2/245/2654230

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21385602

https://link.springer.com/article/10.1007%2FBF00691246

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2759081

https://jamanetwork.com/journals/jamapsychiatry/article-abstract/2521478

https://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2017/01/12/sauna-health-benefits.aspx

Artemisinin plus HBOT w walce z komórkami nowotworowymi

arteArtemisinin pozyskiwany z Artemisia annua jest skuteczny w walce z nowotworami. Zioło od setek lat stosowane jest w Azji w walce z malarią. Jego działanie antyrakowe opiera się na mechanizmie oddziaływania na żelazo, którego znaczne ilości gromadzą się w komórkach rakowych (również zarodźce malarii potrzebują dużych ilości żelaza). Artemisinin zabija komorki nowotworowe, w których gromadzi się więcej żelaza niż w komórkach normalnych. Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez chińskich uczonych okazuje się, że rozmnażanie komórek rakowych potraktowanych Artemisininem zostało zahamowane o 85 % w porównaniu z komórkami grupy kontrolnej. Co więcej, połączenie Artemisininu z tlenoterapią hiperbaryczną zmniejszyło namnażanie komórek rakowych o kolejne 22 %.

A tak na marginesie – wszyskich zapraszamy do uprawy Artemisii w przydomowych ogródkach. Zioło wspaniale znosi nasze warunki pogodowe, a nasiona są dostępne chociażby na ebayu.

Bibliografia:

http://ar.iiarjournals.org/content/30/11/4467.full

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21115894

Komora hiperbaryczna wspiera zdrowie jelit

jelitaBadania potwierdzają, że tlenoterapia hiperbaryczna jest metodą skuteczną w walce z chorobami układu pokarmowego, takimi jak wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Crohn’a czy zespół jelita drażliwego.

Nieswoiste zapalenia jelit (IBD, inflammatory bowel disease) należą do coraz częściej spotykanych chorób. Problemom z przewodem pokarmowym na pewno nie sprzyja ani coraz bardziej przetworzona żywność, którą spożywamy, ani wszędobylski stres, na który jesteśmy narażeni każdego dnia. Ponieważ większości zaburzeń tego typu nie daje się wyleczyć farmakologicznie ani za pomocą zabiegów chirurgicznych, pacjentom oferuje się środki łagodzące objawy i mogące poprawić jakość życia. Wiele osób jest w stanie kontrolować objawy stosując odpowiednią dietę. Okazuje się jednak, że osobom cierpiącym na różnorakie dolegliwości ze strony układu pokarmowego na ratunek może przyjść tlenoterapia hiperbaryczna.

Rzuciliśmy okiem na raport podsumowujący wyniki 13 badań opisujących zastosowanie HBOT w przypadku leczenia choroby Crohna oraz 6 badań w przypadku leczenia wrzodziejącego zapalenia jelit. We wszystkich badaniach pacjenci mieli ciężkie objawy oporne na standardowe leczenie, takie jak sterydy, leki immunomodulujące czy przeciwzapalne. Okazało się, że w przypadku pacjentów z chorobą Crohna 31 na 40 osób (71 %) po zabiegach w komorze hiperbarycznej odnotowało poprawę, zaś w przypadku wrzodziejącego zapalenia jelita wszyscy pacjenci odnotowali poprawę. Jedno z badań dotyczących choroby Crohna donosiło o znacznym spadku w ilości prozapalnych cytokin (IL-1, IL-6 oraz TNF-alfa), zaś jedno z badań dotyczące wrzodziejącego zapalenia jelita pisało o spadku cytokiny IL-6 po zastosowaniu HBOT. Inne publikacje dotyczące badań na zwierzętach donosiły o zmniejszeniu markerów stanu zapalnego oraz dysregulacji układu odpornościowego, między innymi TNF-alfa, IL-1beta, neopteryny czy aktywności mieloperoksydazy. Część badań donosiło również o zmniejszonym obrzęku i wadze tkanki jelita grubego, niektóre zaś pisały o poprawie w obrazie histopatologicznym po zastosowaniu HBOT.

 

Bibliografia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22030829

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3328239/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23682550

HBOT w walce z insulinoopornością i zespołem metabolicznym

diabetes-2129005_640Obniżona wrażliwość insulinowa jest dolegliwością bardzo niebezpieczną, ponieważ może doprowadzić do rozwoju cukrzycy typu 2 i innych dolegliwości, między innymi otyłości, której najczęściej towarzyszy.

Z insulinoopornością mamy do czynienia, gdy organizm reaguje zbyt słabo na jej prawidłowe (lub podwyższone stężenie) we krwi. Zaczyna wówczas produkować ten hormon w nadmiernych ilościach, a to może prowadzić do rozwoju wielu chorób, w tym chorób układu sercowo-naczyniowego, cukrzycy typu 2 czy otyłości. Insulinooporność najczęściej towarzyszy bardziej ogólnemu zaburzeniu określanemu jako zespół metaboliczny. Jego objawami są między innymi otyłość, zaburzenia metabolizmu triglicerydów i cholesterolu oraz podwyższony poziom glukozy we krwi.

Okazuje się, że tlenoterapia hiperbaryczna może być skutecznym remedium na usprawnienie tych parametrów.

W jednym z badań (Wilkinson et al.) działaniu HBOT poddano dwie grupy: grupę nieotyłych osób bez cukrzycy typu 2 oraz grupę osób otyłych z cukrzycą typu 2. Okazało się, że wrażliwość na insulinę wzrosła w obu grupach już od 3 dnia tlenoterapii hiperbarycznej.

W wyniku innego badania natomiast (Ephstein et al.), w którym uczestniczyło 32 mężczyzn z cukrzycą okazało się, że po 10-14 sesjach tlenoterapii hiperbarycznej poprawił się metabolizm węglowodanów, krążenie w kończynach dolnych oraz i ogólny stan pacjentów. Dzięki tej terapii można było zredukować dawkę insuliny oraz leków obniżających poziom glukozy.

 

Bibliografia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22269009

K.K. Jain, Textbook of Hyperbaric Medicine, 5th revised and updated edition, Hogrefe and Huber Publishers, Gottingen, 2009

Zastosowanie HBOT w cukrzycy oraz miażdżycy

diabOsoby cierpiące na cukrzycę są znacznie bardziej narażone na wystąpienie zmian miażdżycowych w tętnicach dużego i średniego kalibru. Najczęściej owe zmiany powstają w naczyniach wieńcowych, mózgowych i kończyn dolnych prowadząc do rozwinięcia się zespołów chorobowych. Cukrzyca wpływa na występowanie znanych czynników ryzyka miażdżycy, takich jak nadciśnienie czy zaburzenia lipidowe. Hiperlipidemia działa hamująco na proces odnowy śródbłonka tętnic, zaburza glikację kolagenu oraz innych protein budujących ścianę naczyń, ponadto uszkadza czynności parakrynne płytek krwi zwiększając ryzyko wystąpienia miażdżycy tętnic.

Okazuje się, że ze względu na swoje wszechstronne działanie tlenoterapia hiperbaryczna może poprawić parametry chorobowe osób cierpiących na cukrzycę, a tym samym uchronić nas przed wystąpieniem zmian miażdżycowych.

W jednym z badań (dostępnym również w języku polskim w miesięczniku Endokrynologia Polska) dokonano oceny wpływu leczenia tlenem w komorze hiperbarycznej na kontrolę glikemii, czynniki ryzyka miażdżycy, wskaźniki zapalenia oraz inne kliniczne parametry u chorych z zespołem stopy cukrzycowej. Pacjenci odbyli 30 sesji w komorze hiperbarycznej. Po zakończeniu całej serii dokonano pomiarów glikemii na czczo, wskaźnika insulinooporności HOMA-IR, stężenia wysokoczułego białka C-reaktywnego, stężenie kwasu moczowego, średnią objętość płytek krwi, morfologię oraz profil lipidowy i porównano je z wynikami sprzed terapii HBOT. Stwierdzono istotną poprawę średnich wartości wszystkich badanych parametrów. Potwierdza to, że HBOT wpływa korzystnie na czynniki ryzyka miażdżycy i kontrolę glikemii u chorych na cukrzycę.

HBOT w hamowaniu zmian miażdżycowych oraz progresji choroby tętnic obwodowych

Zgodnie z badaniami zabiegi HBOT przeprowadzone u królików karmionych dietą wysokocholesterolową znacznie redukują rozwój zmian w tętnicach. W porównaniu z podobnie karmionymi królikami, które nie zostały poddane terapii, HBOT redukuje również znacznie akumulowanie produktów utleniania lipidów (sprzężone dieny, trieny, substancje reakctywne kwasu tiobarbiturowego) w osoczu, zarówno we frakcjach LDL jak i HDL osocza, w wątrobie oraz w tkankach aorty.

Podsumowując uzyskane rezultaty możemy stwierdzić, że zabiegi HBOT wywołują antyoksydacyjny mechanizm obronny, który jest odpowiedzialny za opóźnianie powstawania lub zwiększone ustępowanie zmian miażdżycowych.

 

Bibliografia:

Korzystny wpływ leczenia tlenem w komorze hiperbarycznej na czynniki ryzyka miażdżycy i kontrolę glikemii u chorych z zespołem stopy cukrzycowej, N. Karadurmus, M. Sahin, C. Tasci, I. Naharci, C. Ozturk, S. Ilbasmis, Z. Dulkadir, A. Sen, K. Saglam, Endokrynologia Polska, Tom 61, Numer 3/2010, ISSN 0423-104X

http://archive.rubicon-foundation.org/xmlui/handle/123456789/1082

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10845883

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20602302lp-

Autofagia, czyli jak wspomóc organizm w procesie samonaprawy

800px-AutophagyW ludzkim organizmie nieustannie zachodzą skomplikowane procesy regeneracji pozwalające nam trwać w optymalnym zdrowiu lub je odzyskać. Ponieważ przebiegają one bez naszej wiedzy, jedyne co, musimy zrobić, to zapewnić odpowiednie warunki, by odbywały się sprawnie. Niestety owe warunki, które dla naszych przodków stanowiły codzienność, dla nas, ludzi żyjących w pośpiechu i stresie, narażonych na coraz większą ilość toksyn pochodzących z żywności czy ze środowiska i otoczonych wszędobylskim elektrosmogiem, już nie są czymś naturalnym. Dlatego współczesny człowiek aby uruchomić procesy autonaprawy organizmu (między innymi autofagię, o której napiszemy dziś) lub je zoptymalizować musi wprowadzić w życie pewne nawyki, między innymi odpowiedni sposób odżywiania oraz trening fizyczny.

Autofagia

Jedną z naturalnych metod, w jaki organizm pozbywa się wszelkich „śmieci”, jest autofagia. Proces ten oznacza dosłownie „samozjadanie” i polega na trawieniu przez komórkę obumarłych lub uszkodzonych elementów jej struktury. Pierwsze wzmianki o autofagii możemy odnaleźć w badaniach przeprowadzonych w latach 60. ubiegłego stulecia. Jednak dokładniej zbadał ją dopiero profesor Yoshinori Ohsumi, za co uzyskał w zeszłym roku nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii.

Autofagia jest niezwykle istotnym procesem dla zachowania życia i zdrowia organizmu. Komórki ciała w trakcie całego swojego życia magazynują zbędne produkty przemiany materii. Autofagia zapewnia eliminację zużytych lub uszkodzonych części komórek bez konieczności uśmiercania owych komórek. Autofagia zachodzi w komórkach w odpowiedzi na działanie wielu czynników takich jak infekcje bakteryjne lub wirusowe, niedobór substancji odżywczych, uszkodzenia wywołane toksynami, cytokiny indukujące stan zapalny czy mutacje DNA. Istnieje wiele rodzajów autofagii, ale najważniejszym z punktu widzenia organizmu ludzkiego jest makroautofagia. Polega ona na niszczeniu organelli wewnątrzkomórkowych za pomocą specjalnych struktur zwanych autofagosomami oraz lizosomów zawierających enzymy trawienne. Degradowane w ten sposób elementy komórki ulegają rozkładowi na proste związki organiczne, które mogą być dalej wykorzystywane przez komórkę. Z tego względu autofagię zwykło się nazywać również „recyklingiem komórkowym”. Jak widzimy zatem, autofagia jest częściowo recykligiem, częściowo metodą usuwania śmieci, częściowo metodą obrony i po części metodą zarządzania energią. Jest zatem niezwykle ważna dla utrzymania przez komórkę naturalnej równowagi i stanu homeostazy. Jeśli proces ten nie przebiega sprawnie, obciążone toksynami komórki zaczynają pracować niewłaściwie, po czym umierają. Coraz więcej badań potwierdza, że przebiegający nieprawidłowo proces autofagii odbija się niekorzystnie na naszym stanie i może doprowadzić do powstania różnych schorzeń, takich jak cukrzyca, otyłość, choroby układu krążenia czy nowotwory. Natomiast sprawna autofagia pełni bardzo ważną rolę w infekcjach prowadząc do ich zwalczenia, sprzyja również aktywacji i zwiększeniu odporności nabytej gwarantując lepszą prezentację komórkom immunologicznym antygenów zarówno wirusowych, jak i nowotworowych.

Codziennie jesteśmy narażeni na działanie wolnych rodników, stykamy się z czynnikami niekorzystnymi dla naszego zdrowia w odpowiedzi na co pojawiają się w naszym organizmie stany zapalne. Zwykle człowiek radzi sobie z tym wszystkim na tyle, by co najwyżej uskarżać się na jakieś pomniejsze dolegliwości, nie zapadając na żadną z przewlekłych chorób. Tak się dzieje, gdy procesy autofagii przebiegają na tyle sprawnie, by radzić sobie z eliminacją większości toksyn. Jednak gdy z powodów nadmiernych obciążeń nie jest to już dłużej możliwe, wówczas owe stany zapalne nasilają się na tyle, by doprowadzić nas do choroby chronicznej. I to właśnie w takiej sytuacji warto wspomóc organizm odpowiednimi nawykami sprzyjającymi optymalizacji procesów autofagii. A co je wspiera najbardziej? Post, trening i odpowiednia dieta.

Głodówka lub Intermittent Fasting

fastingKluczowym aktywatorem autofagii jest deprywacja pożywienia. Proces ten jest ściśle skorelowany ze zmianami poziomu hormonów glukagonu i insuliny. Gdy wzrasta poziom insuliny, spada poziom glukagonu, i odwrotnie. Gdy spożywamy posiłek, poziom insuliny wzrasta, spada natomiast poziom glukagonu. Tymczasem gdy pościmy, spada poziom insuliny, a wzrasta glukagonu. I właśnie ten wzrost poziomu glukagonu stymuluje proces autofagii. W związku z tym post stanowi największy znany czynnik wyzwalający autofagię. I nie chodzi tutaj o ograniczenie kalorii czy jakąś specjalną dietę. Chodzi o post, bowiem dla zahamowania autofagii wystarcza nawet niewielka ilość jedzenia – glukoza, insulina i białko wyłączają proces autofagii, nawet ich bardzo niewielka ilość.

Warto zdać sobie sprawę, że post przynosi korzyści nie tylko ze względu na stymulowanie autofagii. Zwiększa również wydzielanie hormonu wzrostu, który stymuluje procesy regeneracji. Ale ponieważ aby zbudować coś nowego najpierw musimy pozbyć się tego, co stare, proces destrukcji (czyli autofagii) musi poprzedzać proces budowania i jest on równie istotny. Pamiętajmy również, że mechanizm autofagii pozwala organizmowi, by zużywał to wszystko, co jest w nim niepotrzebne, również wirusy, bakterie, i inne patogeny chorobotwórcze.

Inną metodą, mniej drastyczną, wywołania autofagii jest Intermittent Fasting, czyli tzw. „okno żywieniowe”. Jest ona o tyle łatwiejsza, że post trwa, na przykład, 18 godzin, a w trakcie pozostałych 6 możemy spożywać posiłki. Warto jednak pamiętać, by Interittent Fasting łączył się z deficytem kalorycznym tak, byśmy mieli pewność, że w trakcie postu organizm rzeczywiście sięga po „śmieci”, a nie zmagazynowany w wątrobie glikogen.

Ćwiczenia fizyczne

active-84646_640Autofagia pojawia się jako odpowiedź na stres. Ćwiczenia powodują mikrourazy, które ciało musi zregenerować prowadząc do autonaprawy. Nie wiadomo dokadnie, jak długi trening jest konieczny do stymulacji autofagii, jednak uważa się, że intensywne ćwiczenia są skuteczniejsze niż łagodne. Przyjmuje się również, że optymalny czas ćwiczeń dla uzyskania efektu wydłużenia życia to od 150 do 450 minut tygodniowo. Dodatkowo, przynajmniej 30 % treningu o dużej intensywności zwiększa długość życia o kolejne 13 % w porównaniu do ćwiczeń mniej intensywnych w trakcie całego treningu.

Jak zahamować autofagię

Jedną z metod hamowania autofagii jest spożywanie dużej ilości białka. Taka dieta stymuluje IGF-1 oraz mTOR, które są silnymi inhibitorami autofagii. Zaleca się, by spożycie białka ograniczyć do 40-70 g dziennie w zależności od naszej masy ciała.

Warto wrócić do korzeni

We wstępie wspomniałam, że niegdyś człowiek żył w takich warunkach, które uruchamiały procesy autofagii – okresowe posty były czymś normalnym i często wymuszonym przez naturę, ćwiczenia fizyczne zaś stanowiły konieczność ze względu, między innymi, na prace związane ze zdobyciem pożywienia, jego uprawą i przetwarzaniem. Człowiek współczesny najczęściej boi się uczucia głodu. Jedzenia mamy pod dostatkiem, poza tym panuje moda na spożywanie 5, a nawet większej liczby, posiłków dziennie. Ale może jednak warto zastanowić się, czy zamiast ulegać modzie nie lepiej zainspirować się tradycją? Ponieważ nasi przodkowie żyli przez dziesiątki tysięcy lat okresowo głodując jesteśmy do takich warunków doskonale przygotowani. A o korzyści warto spytać tych, którzy kiedykolwiek na post się pokusili – na pewno potwierdzą, że było warto.

Pamiętajmy jednak, że bardzo ważnym czynnikiem dla zdrowia jest równowaga. Nadmierna autofagia też nie jest wskazana i może skutkować chorobą. Zawsze miejmy na uwadze naturalny cykl życia – ucztowanie i post, a nie nieustanna dieta. Dzięki temu podczas okresów jedzenia organizm ma szansę odbudowywać się, natomiast w okresie postu – oczyszczać. Życie lubi harmonię, a nie skrajności.

Bibliografia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3106288/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3518436/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3463459/

http://biotechnologia.pl/biotechnologia/artykuly/trzeba-umrzec-aby-zyc-czyli-slow-kilka-o-autofagii,1045

http://fitness.mercola.com/sites/fitness/archive/2016/03/11/autophagy.aspx

Woda z młodego kokosa dla zdrowia i urody

beach-1281680_640Pamiętam jak podróżując po Indiach przy każdej nadarzającej się okazji piłam sok z młodego kokosa. Napój ten ma bardzo łagodny, lekko słodkawy smak i niedający się z niczym pomylić kokosowy aromat. Fanom tego egzotycznego orzecha na pewno przypadnie do gustu. A ci, których nie przekona podniebienie, może ulegną wpływowi rozsądku – okazuje się bowiem, że świeża woda kokosowa ma wiele właściwości prozdrowotnych. A ponieważ od jakiegoś już czasu młode kokosy pojawiają się w polskich delikatesach, może warto po nie sięgnąć.

W krajach tropikalnych wodę kokosową stosuje się od stuleci. Powszechna jest tam wiara w jej moc leczenia wielu schorzeń. Najcenniejsza pochodzi ze stosunkowo młodych, około pięciomiesięcznych owoców. Wraz z upływem czasu, gdy kokos dojrzewa, woda zamienia się i ma inne właściwości. Woda kokosowa jest sterylna i bogata w minerały, elektrolity i inne substancje odżywcze niezbędne dla właściwego funkcjonowania organizmu. Poniżej znajdziecie powody, dla których warto sięgnąć po świeżą wodę kokosową.

  • Dobre źródło elektrolitów

Elektrolity i minerały zawarte w wodzie kokosowej idealnie nawadniają organizm. W krajach tropikalnych zdarza się, że woda z kokosa, ponieważ jest sterylna, wykorzystywana jest jako kroplówka. W przypadku intensywnych ćwiczeń warto sięgnąć po nią zamiast po specjalne napoje dla sportowców – woda kokosowa zawiera średnio 294 mg potasu i zaledwie 5 mg glukozy na szklankę. Tenisista John Isner jest przekonany, że to właśnie woda kokosowa utrzymuje go w idealnej kondycji podczas długich turniejów, nawet, gdy warunki pogodowe są wyczerpujące. W 2002 roku przeprowadzono badanie w celu określenia, jaki płyn najlepiej nadaje się, by nawodnić organizm po treningu. Osiem osób ćwiczących w warunkach wysokiej temperatury miało w ramach nawodnienia spożywać wodę, wodę kokosową lub standardowy napój sportowy. Wyniki badań pokazały, że wszystkie te napoje nadają się do spożycia po ćwiczeniach, jednak to właśnie woda kokosowa okazała się spośród nich powodować najmniej objawów ubocznych – nie występowały mdłości, uczucie pełności czy dyskomfort żołądkowy tak jak miało to miejsce w przypadku dwóch pozostałych napojów.

  • Obniża ciśnienie krwi

Badanie przeprowadzone w 2005 r. wśród osób z nadciśnieniem pokazało, że spożywanie wody kokosowej przez 2 tygodnie obniżyło u nich ciśnienie skurczowe o 71 %, natomiast rozkurczowe o 29 % w porównaniu z grupą kontrolną (pijącą „zwykłą” wodę). Wysoka zawartość potasu wskazuje na duży potencjał wody kokosowej w redukowaniu ryzyka wystąpienia chorób układu sercowo-naczyniowego.

  • Zawiera antyoksydanty

Jak zapewne każdy z nas wie, wolne rodniki szkodzą naszemu organizmowi. Żeby tym szkodom zapobiec, lub je zminimalizować, warto sięgać po przeciwutleniacze. Badania przeprowadzone na zwierzętach pokazały, że woda kokosowa zawiera antyoksydanty unieszkodliwiające działanie wolnych rodników. W jednym z nich u szczurów z uszkodzeniem wątroby konsumujących wodę kokosową zmniejszył się stres oksydacyjny w porównaniu w tymi, które jej nie spożywały. W innym badaniu szczury najpierw karmiono dietą bogatą we fruktozę, następnie zaś wodą kokosową. Okazało się, że pod wpływem tego leczenia zmniejszyła się ilość wolnych rodników, ciśnienie, poziom trójglicerydów oraz poziom insuliny.

  • Wspiera trawienie i metabolizm

Woda kokosowa zawiera w swym składzie wiele naturalnie występujących enzymów bioaktywnych oraz błonnik wspierające procesy trawienne. A sprawne trawienie to optymalne wykorzystywanie pobieranych składników odżywczych oraz niezakłócona eliminacja zbędnych produktów przemiany materii i toksyn. Upośledzone trawienie może doprowadzić do wielu nieprzyjemnych dolegliwości, takich jak chociażby ospałość, problemy ze skupieniem, brak energii czy wysypki skórne. Dlatego dbajmy o nasz układ trawienny, między innymi wspierając go wodą kokosową.

  • Zapobiega powstawaniu kamieni nerkowych

Kamienie nerkowe powodują ból i mogą prowadzić do poważnych powikłań. Picie wody kokosowej jest idealną metodą chroniącą nas przed ich powstaniem. Kamienie tworzą się ze złogów skrystalizowanych minerałów i soli. Częste epizody odwodnienia sprzyjają ich powstawaniu – gdy objętość moczu jest mniejsza, jest on bardziej kwaśny. A kwaśne środowisko jest idealne dla krystalizowania się niektórych minerałów zawartych w moczu, zaś ich stopniowa akumulacja prowadzi do powstania kamieni. Woda kokosowa, która jest idealnym środkiem nawadniającym, dzięki wysokiej zawartości potasu zapobiega tworzeniu się większych kryształów, a tym samym – kamieni. Szczególnie panów zachęcamy do spożywania wody kokosowej ze względu na tę korzyść – kamienie występują u nich trzy razy częściej niż u kobiet.

  • coconut-1201240_640Wspomagają leczenie cukrzycy

Zaskakujące wydaje się, że osoby z cukrzycą mogą, a nawet powinny, spożywać ten słodki i przepyszny napój. Okazuje się, że zgodnie z badaniami woda kokosowa jest idealnym środkiem w leczeniu cukrzycy. Jej spożywanie obniża poziom glukozy we krwi, a ponadto zapobiega powstawaniu zakrzepicy pojawiającej się często u osób cierpiących na tę dolegliwość.

  • Obniża cholesterol i trójglicerydy

Badanie z 2006 r. pokazuje, że szczury spożywające wodę kokosową mają zmniejszone ryzyko zawału. Woda kokosowa podawana szczurom na wysokocholesterolowej diecie zmniejszała poziom całkowitego cholesterolu, trójglicerydów i cholesterolu LDL. Badacze spekulują, że te korzystne właściwości mogą wiązać się z wysoką zawartością potasu, magnezu i wapnia w tym napoju oraz elektrolitów jakże ważnych dla zdrowia serca.

  • Woda kokosowa dla urody

Warto też wodę kokosową wykorzystywać zewnętrznie do pielęgnacji cery i włosów. Jest ona źródłem naturalnych cytokin wspomagających różnicowanie się komórek i zatrzymujących procesy starzenia się skóry. Bogata w antyoksydanty, minerały i kwas laurynowy równoważy, wzmacnia i nawilża tkankę łączną.

Jeśli jeszcze nie jesteście fanami wody kokosowej to zachęcam Was do zakupu młodego orzecha – jestem przekonana, że smak Was przekona!

Bibliografia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10674546

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12056182

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15892382

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24141413

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22900330

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24835026

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22449517

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26146124

http://link.springer.com/article/10.1023%2FB%3AQUAL.0000040363.64356.05

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17004906

BDNF, czyli co zrobić, by nasz mózg pozostał wiecznie młody

brainPonieważ tematy związane z optymalną pracą mózgu oraz jego regeneracją są nam bardzo bliskie (duża część naszych pacjentów zgłasza się z różnorakimi problemami neurologicznymi) postanowiliśmy dziś napisać o BDNF (ang. brain derived neurotrophic factor), czyli neurotroficznym czynniku pochodzenia mózgowego i naturalnych metodach stymulujących jego produkcję. W anglosaskiej prasie, czy to naukowej, czy popularno-naukowej, od jakiegoś czasu poświęca mu się sporo uwagi. A to dlatego, że czynnik ten ma ogromne znaczenie w spowalnianiu i zapobieganiu procesom starzenia się mózgu oraz w regeneracji najróżniejszych chorób wynikających z deficytów neurologicznych. A ponieważ schorzenia te dotykają ostatnio coraz większej części społeczeństwa i, niestety, coraz młodszej, warto dowiedzieć się w jaki sposób tryb życia, nawyki i przyzwyczajenia mogą wspierać nasz mózg, lub go osłabiać

Neuroplastyczność

Dziś pewnie trudno nam uwierzyć, że aż do drugiej połowy XX wieku panowało przekonanie, że jakiekolwiek uszkodzenia mózgu nie poddają się regeneracji. Popularyzatorem takiej teorii był Santiago Ramon y Cajal, który prowadząc badania tkanki nerwowej stwierdził: „W dorosłych ośrodkach nerwowych szlaki nerwowe są ustalone, zakończone, nie do zmienienia. Wszystko może umrzeć, nic nie zregeneruje”. Dopiero w latach 60. i 70. zaczęto na szerszą skalę podważać rewelacje Cajal. Wielu badaczy udowodniło empirycznie, że tkanka nerwowa jest zdolna do tworzenia nowych połączeń. Cecha ta zwana jest powszechnie plastycznością mózgu i dziś nikt już nie ma najmniejszych wątpliwości, że stanowi fakt, a dzięki niej układ nerwowy jest zdolny do adaptacji i samonaprawy.

Czym jest BDNF?

14601014695_dd8c815c39_oJedną z substancji, które aktywnie wspierają proces tworzenia nowych połączeń w mózgu jest BDNF. To białko działa na wybrane neurony ośrodkowego oraz obwodowego układu nerwowego wspierając przetrwanie istniejących już neuronów jak również sprzyjając powstawaniu i różnicowaniu się nowych neuronów i synaps. Badania potwierdzają, że u osób z wyższym poziomem BDNF obserwuje się wolniejszą utratę pamięci oraz funkcji kognitywnych wraz z wiekiem w porównaniu z osobami o niskim poziomie tego białka. Jeśli zatem zmagamy się ze słabą pamięcią lub jakąś chorobą psychiczną bardzo możliwe, że na pomoc może nam przyjść BDNF. Jego deficyt jest bowiem wiązany z takimi chorobami jak depresja, schizofrenia, autyzm, otyłość czy choroba Alzheimera. Jeśli więc cierpisz na którąś z tych dolegliwości lub po prostu pragniesz zapobiec ich wystąpieniu oraz cieszyć się jak najdłużej optymalnym zdrowiem mózgu, zachęcamy do lektury dalszej części naszego artykułu – opiszemy tam, jak metodami naturalnymi możemy stymulować produkcję BDNF.

Ćwiczenia fizyczne

Ćwiczenia są najszybszą i najskuteczniejszą metodą zwiększania poziomu BDNF, a tym samym poprawiania pamięci, zdolności kognitywnych, a także nastroju. Aby zbadać wpływ ćwiczeń na obniżony poziom BDNF badacze z Brazylii poddali stare szczury odpowiednim treningom. Okazało się, że wystarczyło już zaledwie 5 tygodni lekkich ćwiczeń fizycznych, by przywrócić utracone funkcje kognitywne. Ale korzyści z ćwiczeń odnoszą nie tylko „stare” mózgi. Badania przeprowadzone na młodych mężczyznach potwierdzają, że również u młodych mężczyzn prowadzących siedzący tryb życia wysiłek fizyczny wpływa korzystnie na poziom BDNF oraz pamięć. Co ciekawe, nawet krótki wysiłek fizyczny ma znaczenie dla podniesienia poziomu BDNF.

Intermittent Fasting (IT) czyli okresowa głodówka

W trakcie głodówki nasz układ pokarmowy ma szansę odpocząć, a organizm zregenerować się. Idea IT, czyli tzw. okna żywieniowego zakłada, że wszystkie posiłki w ciągu dani spożywamy w określonym przedziale czasowym (na przykład od 14 do 20), a przez resztę czasu powstrzymujemy się od jedzenia, czyli stosujemy post. Okazuje się, że zarówno restrykcja kaloryczna, jak i stosowanie IF chronią nas przed wystąpieniem różnych chorób (cukrzycy, niektórych nowotworów czy chorób układu sercowo-naczyniowego) oraz zwiększają długość życia. W wiele z tych korzystnych efektów zaangażowany jest układ nerwowy – działania te mogą być tak korzystne ponieważ zwiększają poziom BDNF, dzięki czemu neurony stają się bardziej odporne na dysfunkcje oraz zniszczenia w przypadku chorób neurodegeneracyjnych. Również poziom glukozy oraz funkcje sercowo-naczyniowe mogą ulec znacznej poprawie dzięki stymulacji produkcji BDNF. Mark P.Mattson z Laboratory of Neurosciences w Johns Hopkins University powołując się na swoje badania zauważył, że post ograniczający dzienne spożycie do 600 kcal stosowany co drugi dzień może spowodować wzrost produkcji BDNF aż do 400 %. Oczywiście tak drastyczne procedury dają lepsze efekty, ale badania potwierdzają, że wystarczy zaledwie 12 godzin „okna żywieniowego”, by wpłynąć na zwiększenie produkcji BDNF.

Eliminacja cukrów, tłuszczów trans i wysokoprzetworzonej żywności

vegetables-752153_640Tak jak zdrowe nawyki mogą zwiększyć poziom BDNF, tak samo nieracjonalna dieta może zniweczyć nasze wysiłki na tym polu. Badania pokazują, że wysoki poziom cukrów rafinowanych oraz tłuszczów trans w diecie mogą prowadzić do zmian strukturalnych w mózgu głównie za pośrednictwem neurotrofin. W związku z tym z naszego jadłospisu powinniśmy usunąć przede wszystkim te dwie grupy pokarmów (rafinowane cukry i łuszcze trans). Jednak efektów nie spodziewajmy się z dnia na dzień – naukowcy podkreślają, że potrzeba około dwóch miesięcy, by poziom BDNF obniżył się lub wzrósł w odpowiedzi na dietę. Warto jednak podjąć ten wysiłek, ponieważ niezdrowa dieta wpływając na obniżenie poziomu BDNF skutkuje zredukowaną plastycznością neuronów, problemami z pamięcią oraz trudnościami w nauce.

Słońce, czyli witamina D

Okazuje się, że stężenie BDNF jest zmienne w zależności od pory roku. Badania potwierdzają, że poziom tego białka zwiększa się w okresie wiosenno-letnim, maleje natomiast jesienią i zimą i jest ściśle skorelowany z poziomem witaminy D. W okresach kiedy brakuje naturalnego źródła witaminy D, warto zastanowić się nad jej suplementacją.

Sen

Każdy z nas zapewne nie raz poczuł na sobie, jak bardzo jakość snu wpływa na kondycją naszego mózgu i na samopoczucie w ogóle. Nic więc dziwnego, że badania potwierdzają szkodliwy wpływ deprywacji snu na poziom BDNF. Zauważono również, że osoby zmagające się z bezsennością mają niższy poziom BDNF, zaś wyższe poziomy tego białka często stanowią znak, że osoba śpi dobrze.

Nadwaga

Okazuje się, że im więcej mamy tkanki tłuszczowej, tym niższy poziom BDNF – zgodnie z badaniami poziom tego białka jest niższy u osób otyłych, czy to dorosłych, czy dzieci. Jedno z badań potwierdziło, że utrata zbędnych kilogramów w przypadku otyłych mężczyzn zmniejszyła ich symptomy depresyjne. Zaobserwowano również, że kobiety, u których poziom BDNF jest wyższy, mają lepszą figurę i wypadają lepiej w testach na inteligencję.

Redukcja stresu

O tym, jak niekorzystny wpływ na nasze zdrowie ma stres wiemy nie od dziś. Zdrowie naszego mózgu nie jest wyjątkiem – okazuje się, że osoby w stresie produkują mniej BDNF. Ponadto stres może wywołać problemy ze snem, które jeszcze bardziej obniżą poziom BDNF. Dlatego powinniśmy znaleźć jakąś metodę redukcji stresu – czy to medytację, czy specjalne techniki oddechowe, a może po prostu spacer na łonie natury czy odprężającą lekturę.

Wysiłek umysłowy

Nie zapominajmy również, że ćwiczenie naszego mózgu przeciwdziała jego degeneracji. Angażowanie się w ćwiczenia umysłowe zwiększa poziom BDNF.

Suplementy

Istnieją pewne substancje, które stymulują produkcję BDNF. Skupimy się na ziołach oraz witaminach i minerałach

  • Kurkuma                                                                                                                                            green-tea-1233874_640                                                    Ta żółta przyprawa będąca źródłem kurkuminy jest z pewnością jedną z lepiej przebadanych pod względem korzyści zdrowotnych substancji naturalnych. Już dawno temu udowodniono jej korzystne działanie na regenerację mózgu i zapobieganie chorobom neurodegeneracyjnym. Badania potwierdzają również, że zwiększa poziom BDNF wspierając pamięć i nastrój. Również chroni mózg aktywując BDNF.
  • Zielona herbata                                                                                                                                                                          Spośród niezliczonych korzyści spożywania zielonej herbaty warto wymienić jeszcze jeden – zwiększenie poziomu BDNF.
  • Resveratrol                                                                                                                                                                                         Ten antyoksydant występujący w czerwonym winie chroni przed chorobami neurodegeneracyjnymi. A robi to, między innymi, zwiększając poziom BDNF.
  • Magnez                                                                                                                                                                                         Badania potwierdzają, że magnez ma działanie antydepresyjne poprzez znaczne zwiększenie poziomu BDNF w mózgu.
  • Cynk                                                                                                                                                                                                   Cynk jest bardzo ważnym minerałem. Aktywuje setki reakcji enzymatycznych, również wspomaga funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego oraz przekazywanie impulsów między neuronami. Zgodnie z wieloma badaniami antydepresyjne działanie cynku opiera się w dużej mierze na wzroście BDNF. Warto zastanowić się, czy przypadkiem nie potrzebujemy suplementacji tym minerałem ponieważ jego deficyt jest bardzo powszechny.
  • Kwasy omega 3                                                                                                                                                                             Bardzo dużo osób ma niedobory kwasów tłuszczowych omega 3, które są niezbędne dla optymalnego funkcjonowania mózgu i układu nerwowego. Liczne badania potwierdzają ich dobroczynny wpływ na nastrój, sen czy procesy kognitywne. Chronią przed lekkimi zaburzeniami neurologicznymi oraz poważniejszymi, takimi jak choroba Alzheimera czy demencja. Ich korzystne działanie na mózg jest niewątpliwie związane z podnoszeniem poziomu BDNF, co potwierdzają liczne badania. W jednym z nich obserwowano wpływ omega 3 na szczury z urazowym uszkodzeniem mózgu. Okazało się, że suplementacja omega 3 gwarantowała powrót BDNF do normy, co nie zachodziło bez owej suplementacji.

Nie czekajmy zatem na bodziec w postaci choroby, a już dziś wprowadźmy zmiany, które zoptymalizują produkcję neurotrofin w naszym organizmie. Niemalże każda dysfunkcja na poziomie kognitywnym jest związana z niskim poziomem BDNF, także zdrowe nawyki pozwolą nam uchronić się przed, tak popularnymi dziś, dysfunkcjami układu nerwowego. Pamiętajmy jednak, by nie spodziewać się natychmiastowych efektów, a zdrowe wybory uczynić raczej naszym nawykiem, a nie męczącym obowiązkiem.

 

Bibliografia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21722657

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21282661

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24205142

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24205142

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21722657

https://www.researchgate.net/profile/Jitendra_Sinha3/publication/222089318_Can_systemic_and_central_IGF1_and_BDNF_levels_play_a_role_in_decreasing_the_longevity_of_WNIN_obese_mutant_rats/links/0f317534cdb5c1d4b0000000.pdf

http://www.pnas.org/content/112/6/1880.abstract

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22556331

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15741046

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3670843/

http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0969996106003251

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12558961

https://www.washingtonpost.com/national/health-science/fasting-may-protect-against-disease-some-say-it-may-even-be-good-for-the-brain/2012/12/24/6e521ee8-3588-11e2-bb9b-288a310849ee_story.html?tid=wp_ipad&utm_term=.b38c4e2f8fcc

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3680567/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3487856/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25093703

http://www.nature.com/mp/journal/v19/n2/full/mp201310a.html

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3388065/

https://www.hindawi.com/journals/jobe/2012/102942/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24548578

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25584253

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24508265

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25027582

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22016520

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11119686

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3231808/

http://www.optimallivingdynamics.com/blog/21-proven-ways-to-increase-your-brains-growth-hormone

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15672635

https://www.hindawi.com/journals/mi/2013/512978/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3231808/

Nagła głuchota, niedosłuch i szumy uszne – zapobieganie i lecznie

Poses Elearning Female People Girl Woman

Dzwoni do nas coraz więcej osób z problemami słuchu. Chodzi tu zarówno o osoby, które dotknęła nagła głuchota, jak również te uskarżające się na postępujący niedosłuch oraz szumy uszne. Ponieważ jest to coraz powszechniejszy problem, również wśród ludzi młodych, postanowiliśmy poświęcić mu naszą uwagę, ponieważ można mu zapobiegać. Większość z nas zdaje sobie sprawę, że odpowiednie suplementy oraz dieta mogą w sposób pozytywny wpłynąć na nasz wzrok, mało kto natomiast podejrzewa, że w podobny sposób możemy zadbać o nasz słuch. A szkoda, okazuje się bowiem, że utrata słuchu związana z wiekiem nie jest spowodowana żadnym mechanicznym urazem, a sposobem, w jaki nasz mózg przetwarza informacje. Ponadto, wraz z upływem czasu nasze krążenie jest coraz słabsze, a to powoduje zmniejszony dopływ krwi zarówno do mózgu, jak i układu słuchowego. Dobra wiadomość jest taka, że możemy zapobiegać i leczyć utratę słuchu postępującą wraz z wiekiem, podobnie jak nagłą utratę słuchu oraz szumy uszne.

Składniki ważne dla naszego słuchu

Zgodnie z badaniami najbardziej istotnymi składnikami dla naszego słuchu są karotenoidy, witamina A, kwas foliowy, cynk oraz magnez. Są one istotne dla słuchu ponieważ chronią przed stresem oksydacyjnym w ślimaku, zapobiegają zniszczeniom wywoływanym przez wolne rodniki, poprawiają krążenie oraz metabolizm homocysteiny.

Cynk i magnez w leczeniu nagłej głuchoty

Nagła głuchota, która najczęściej pojawia się niepodziewanie i bez widocznej przyczyny, jest odbiorczym upośledzeniem słuchu, zwykle jednostronnym, o różnym poziomie niedosłuchu, aż do całkowitej głuchoty. Istnieją teorie zakładające, że nagła utrata słuchu związana jest z infekcją wirusową. Jeśli by tak było, wyjaśnia to korzystne działanie cynku. Już dawno w badaniach laboratoryjnych potwierdzono pozytywne działanie tego minerału w przypadku przeziębienia. Ponadto cynk pozwala naszemu układowi odpornościowemu działać na optymalnych obrotach. Profesor Robert Henkin jako pierwszy zauważył, że niedobór cynku może być odpowiedzialny za uszkodzenia nerwu słuchowego. Analiza tkanek miękkich ślimaka i przedsionka ucha wykazała, że poziom cynku w tym rejonie jest wyższy niż w jakiejkolwiek innej części ciała. U pacjentów z niskim poziomem cynku suplementacja tego pierwiastka zaowocowała redukcją szumów usznych oraz zmniejszeniem odbiorczego ubytku słuchu u 1/3 osób w podeszłym wieku. W innym badaniu z udziałem 66 pacjentów z nagłym niedosłuchem połowie podawano sterydy (grupa kontrolna), połowie zaś sterydy plus glukonian cynku (grupa cynkowa). Okazało się, że grupa zażywająca dodatkowo cynk miała większy współczynnik wyzdrowienia.

Wiele badań potwierdza również korzystną rolę magnezu w leczeniu utraty słuchu. W jednym z badań porównano rezultaty leczenia sterydami oraz sterydami w połączeniu z magnezem. Wyniki potwierdziły, że pacjenci zażywający dodatkowo magnez osiągali lepsze wyniki w obrębie wszystkich częstotliwości. Magnez chroni również przed urazem słuchu spowodowanym hałasem. W jednym z badań przeprowadzonym wśród 300 młodych, zdrowych i normalnie słyszących rekrutów przechodzących trening w warunkach ekspozycji na wysoki poziom hałasu. W grupie, której uczestnicy przez cały okres badania otrzymywali 167 mg asparaginianu magnezu, że utrata słuchu była znacznie rzadsza i o mniejszym nasileniu aniżeli w grupie placebo nie zażywającej tego pierwiastka.

Rola neurotroficznego czynnika pochodzenia mózgowego (ang. BDNF, brain-derived neurotrophic factor) oraz neutrofiny 3 w przywracaniu i poprawie słuchu

Brain_powerGrupa badaczy z University of Michigan Medical School’s Kresge Hearing Research Institute skutecznie przywróciła słuch u myszy cierpiących na jego utratę spowodowaną hałasem stosując bardzo ważne dla rozwoju układu nerwowego białko neutrofinę 3 (NT3). Okazało się, że to białko pełni niezwykle istotną rolę w utrzymywaniu komunikacji pomiędzy uszami a mózgiem. NT3 jest kluczowe dla ustanowienia bardzo szybkiego połączenia pomiędzy komórkami włoskowatymi ucha a komórkami nerwowymi – połączenie nazwane przez naukowców synapsą wstążkową (ang. ribbon synapse). Synapsy te mogą ulec uszkodzeniu w wyniku ekspozycji na hałas lub jako rezultat procesu starzenia. Naukowcy zidentyfikowali komórki ucha wewnętrznego odpowiedzialne za produkcję NT3 i stosując odpowiednią metodę rekombinacji genów zwiększyli produkcję tego białka. Okazało się, że po zaledwie dwóch tygodniach myszy, u których produkcja NT3 została zwiększona, odzyskały słuch.

Jak zwiększyć produkcję NT3

Badanie przeprowadzone przez Chińczyków pokazuje, że astaksantyna może zwiększać produkcję neurotrofiny 3. Astaksantyna należąca do rodziny karotenoidów uchodzi za jeden z najsilniejszych antyutleniaczy. Jest niezwykle korzystna dla zdrowia mózgu i oczu, a teraz okazuje się, że i nasz słuch może skorzystać dzięki jej potencjałowi zwiększania produkcji NT3. Chińscy badacze przyjrzeli się na wpływ astaksantyny na ekspresję NT3 u szczurów z urazem rdzenia kręgowego (jako że NT3 stymuluje produkcję neuronów rdzenia kręgowego również). Wyniki potwierdzają, że astaksantyna wpływa korzystnie na ekspresję NT3.

BDNF

Również inny czynnik neurotroficzny, BDNF, pełni istotną rolę w produkcji neuronów słuchowych. Jedno z badań potwierdza, że utracie komórek włoskowych ucha można zapobiec stosując terapie zwiększające produkcję bądź NT3, bądź BDNF. A w jaki sposób możemy stymulować produkcję BDNF? Skuteczne metody to:

  • wysiłek fizyczny
  • restrykcja kaloryczna lub Intermittent Fasting (okresowa głodówka)
  • eliminacja z diety cukrów rafinowanych i tłuszczów trans
  • witamina d (najlepiej w postaci słońca)
  • kurkumina
  • zielona herbata
  • kwasy tłuszczowe omega 3
  • resveratrol
  • obniżenie wagi ciała w przypadku nadwagi lub otyłości
A co z szumami usznymi?

Okazuje się, że również tej przykrej dolegliwości akustycznej możemy zapobiegać, a gdy już wystąpi, leczyć, stosując mądre i świadome wybory dietetyczne oraz naturalne suplementy. W jednym z badań potwierdzono korzystne działanie witaminy b12 podawanej domięśniowo u pacjentów z jej niedoborem cierpiących na szumy uszne – grupa otrzymująca witaminę donosiła o znacznym ustąpieniu symptomów chorobowych. Coraz większą popularnością w leczeniu szumów usznych cieszy się stosowanie suplementacji ekstraktu z miłorzębu japońskiego (Ginkgo bilboa). Korzystny wpływ takiej metody terapeutycznej został potwierdzony w badaniach naukowych. Miłorząb japoński poprawia krążenie zwiększając tym samym zaopatrzenie tkanek w tlen i glukozę. Ponieważ szumy uszne wiąże się często z zaburzeniami krążenia, ginkgo okazuje się skuteczną metodą w ich leczeniu.

Eliminacja czynników ryzyka

Pamiętajmy, że wielu przypadków utraty słucha można zapobiec jeśli tylko będziemy unikać pewnych sytuacji lub wyeliminujemy niezdrowe nawyki. A najgroźniejszym czynnikiem ryzyka jest oczywiście hałas.

Pamiętajmy również, że w przypadku wystąpienia głuchoty czy szumów usznych, bardzo skuteczną metodą jest tlenoterapia hiperbaryczna.

 

Bibliografia:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26354537

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25384423

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12170143

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4181056/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20928835

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15496046

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2786676

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8135325

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15330150

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4918681/

https://www.tinnitusformula.com/library/folic-acid-for-hearing-loss/

The effect of astaxanthin (AST) on Neurotrophin-3 (NT-3) expression in rats after compressive spinal cord injury (SCI)” is an open access article published in African Journal of Pharmacy and Pharmacology: Afr. J. Pharm. Pharmacol. (i.e. journal) by Academic Journals(i.e. publisher). Permanent DOI link of this article is 10.5897/ajpp12.855