zdrowie

Dlaczego nie powinniśmy bać się brudu?

Dlaczego nie powinniśmy bać się brudu?

Dlaczego nie powinniśmy bać się brudu? Dr. Maya Shetreat-Klein, neurolog dziecięcy z Nowego Jorku, w napisanej niedawno książce zawarła nieco prowokujące przesłanie dla rodziców: nie bójcie się brudu! Książka zrodziła się z własnych doświadczeń – jej niespełna roczny syn zaczął cierpieć na różne dolegliwości (problemy z oddychaniem, wysypki oraz opóźniony rozwój umysłowy), których powodem okazała się być alergia na soję. Walka o zdrowie syna zmusiła Mayę nie tylko do zmiany nawyków żywieniowych, ale również uzmysłowiła jej jak ogromny wpływ na nasze zdrowie ma bezpośredni kontakt z naturą. Owocem tej przygody jest książka „The dirt cure: growing helathy kids with food straight from soil” [Leczenie brudem: wychowywanie zdrowych dzieci na jedzeniu prosto z ziemi], która zachęca nas do powrotu na łono natury.

Książka akcentuje, jak duży wpływ na nasze zdrowie oraz zdrowie naszych dzieci ma pożywienie oraz wyjaśnia dlaczego tak wiele pociech cierpi na alergie. Dr Shetreat-Klein opracowała strategię, której przestrzeganie miałoby nas ustrzec przed wystąpieniem tak powszechnych dziś dolegliwości jak alergie czy astma. Strategia ta miałaby obejmować trzy kroki:

1. Jedzenie bogatych w wartości odżywcze produktów pochodzących ze zdrowej ziemi

2. Ekspozycja na niektóre mikroorganizmy

3. Spędzania czasu na łonie natury

Książka analizuje badania, z których wynika, że spędzanie czasu w parku, w lesie czy na wsi na świeżym powietrzu może przynieść zaskakujące korzyści zdrowotne chroniąc nasze pociechy przed wystąpieniem alergii, wzmacniając układ immunologiczny oraz poprawiając koncentrację i wyniki w nauce.

Zdrowe jedzenie rośnie w zdrowej ziemi

hand-1260771_640Nie podlega dyskusji fakt, że nasze zdrowie i zdrowie naszych dzieci jest bezpośrednio związane z jakością spożywanych pokarmów. Natomiast jakość jedzenia uzależniona jest od jakości gleby, w której rośnie, i z której pobiera składniki odżywcze. W wywiadzie dla New York Times dr Shetreat-Klein wyjaśnia: „Mikroorganizmy znajdujące się w glebie wpływają na jakość naszego jedzenia. Owoce i warzywa są tak wartościowe po części dlatego, że zawierają fitoskładniki. (…) Są one elementem układu odpornościowego rośliny. Mikroorganizmy glebowe, które uznajemy za szkodniki, tak naprawdę stymulują rośliny do wytwarzania większej ilości fitoskładników”.

W dzisiejszych czasach coraz więcej upraw uzależnionych jest od nawozów sztucznych. Zaburzenie naturalnej równowagi ekologicznej poprzez stosowanie oprysków prowadzi do dalszych, nieodwracalnych zmian – ziemia staje się coraz bardziej wyjałowiona (zarówno z korzystnych mikroorganizmów, jak i minerałów), a rolnicy uzależnienie od coraz większej ilości pestycydów i herbicydów. To błędne koło, z którego trudno się wyrwać – chwasty i szkodniki stają się oporne na stosowane środki, co wymusza używanie jeszcze większej ilości chemikaliów. Natomiast żywność pochodząca z takiej ziemi staje się coraz bardziej uboga w składniki odżywcze, nie wspominając o pozostałości pestycydów.

Czas na łonie natury, czyli dlaczego nie powinniśmy bać się brudu?

Jeszcze kilkanaście lat temu dzieci chętnie spędzały czas poza domem – w parku, na placu zabaw, w lesie czy nad jeziorem. Dziś liczba godzin na świeżym powietrzu drastycznie zmalała na korzyść tych spędzanych przez ekranem (czy to TV, czy komputera). Ponadto pożywienie jest uboższe w składniki odżywcze oraz w dużej mierze pasteryzowane, czyli pozbawione jakichkolwiek bakterii, również tych potencjalnie korzystnych. A szkoda, ponieważ wiadomo, że dzieci spożywające naturalne produkty – takie jak surowe mleko prosto od krowy – są mniej narażone na infekcje dróg oddechowych, astmę czy alergie. Co więcej, korzystne mikroorganizmy zniknęły nie tylko z naszego pożywienia, ale również nie ma ich w otoczeniu, w którym spędzamy najwięcej czasu.The Dirt Cure

Dr Shetreat-Klein uważa, że tak znaczny wzrost zachorowań na astmę, alergie i inne choroby autoimmunologiczne wśród dzieci może być spowodowany dzieciństwem w sterylnych wręcz warunkach. Dzieci, których układ immunologiczny wciąż się kształtuje, muszą mieć styczność z różnymi mikroorganizmami. Lekarka podkreśla również, że nie chodzi o sam kontakt z nimi, ale o ich różnorodność. W wywiadzie udzielonym dla New York Times podkreśla:

„Przyjęło się, że dzieci wychowywane na wsi są zdrowsze niż te pochodzące ze środowisk miejskich ponieważ te pierwsze miały styczność z większą ilością mikroorganizmów. Jednak wyniki badań pokazują, że liczba mikroorganizmów jest podobna, zarówno w środowisku wiejskim, jak i miejskim. Zasadnicza różnica polega tutaj na różnorodności bakterii. Okazuje się, że to właśnie ona ma największy wpływ. Układ immunologiczny dzieci jest bardzo towarzyski – lubi spotykać i poznawać wiele rzeczy. Wszystko wskazuje na to, że im więcej spotyka i poznaje, tym większa szansa na jego harmonijne działanie, a mniejsze prawdopodobieństwo, że jakiś mikroorganizm wyrwie się spod kontroli, co ma miejsce w przypadku infekcji”.

Na szczęście nie musimy mieszkać na wsi, by korzystać z dobrodziejstw zdrowej gleby. W mieście parki, place zabaw i inne przestrzenie zielone zapewniają dzieciom i ich rodzicom dostęp do mikroorganizmów glebowych. Dr Shetreat-Klein twierdzi, że: „W jednej łyżeczce ziemi żyje więcej mikroorganizmów niż ludzi na ziemi. Gleba jest domem dla około 25 % światowej bioróżnorodności. Ponadto badania donoszą, że dzieci spędzające czas na łonie natury – na przykład na placach zabaw, w lesie czy w parku – wypadają lepiej w testach, są bardziej kreatywne, szczęśliwsze, a ich poziom kortyzolu jest mniejszy, w związku z czym są spokojniejsze i mniej zestresowane. Moim zdaniem może to być związane z rodzajem mikroorganizmów, z którymi się stykają bawiąc na zewnątrz”.

Istnieją badania dowodzące, że bakterie Mycobacterium vaccae, powszechnie występujące w glebie, stymulują produkcję serotoniny, a dzięki temu mają korzystny wpływ na nastrój. Serotonina reguluje w organizmie wiele funkcji fizjologicznych, takich jak apetyt, sen, oddychanie czy funkcje endokrynologiczne. Wspiera również procesy poznawcze i uczenie się. Zgodnie z badaniem na myszach przeprowadzonym przez Dorothy Matthews i Susan Jenks spożycie M. vaccae okazało się obniżać odpowiedź stresową poprawiając jednocześnie zdolności poznawcze.

Myszy, które spożyły M. vaccae podczas eksperymentu pokonały labirynt dużo szybciej niż grupa kontrolna. Co więcej zaobserwowano u nich również zmniejszony niepokój. Niestety, efekty okazały się tymczasowe – badanie obu grup po 2 tygodniach od eksperymentu nie wykazało istotnych różnic pomiędzy nimi. Ale ponieważ M.vaccae oraz inne bakterie glebowe pochłaniamy spędzając czas na świeżym powietrzu, trwałe korzyści z tej interakcji możemy podtrzymać pozostając w stałym kontakcie z natura i spędzając na jej łonie wolny czas.

Bibliografia:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23454729

Dorothy M. Matthews, and Susan M. Jenks. (2013). Ingestion of Mycobacterium vaccae decreases anxiety-related behavior and improves learning in mice. Behavioural Processes 96, 27–35.

http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2016/02/22/dirt-cure-healthy-soil.aspx

http://well.blogs.nytimes.com/2016/02/11/how-the-dirt-cure-can-make-for-healthier-families/?ref=topics&_r=0

 

Ziemia – lekarstwo w zasięgu naszych stóp

Ziemia – lekarstwo w zasięgu naszych stóp

autumn-1869160_640Odkąd sięgam pamięcią mój siostrzeniec, gdy tylko ma okazję (przeważnie całe lato), chadza po ziemi boso. I choć jego młodszą siostrę martwi estetyczny rezultat długotrwałego praktykowania procederu (obawa, że pięty zgrubieją, popękają i pokryją się nieusuwalną warstwą brudu), Bartka podobne obawy wcale nie zniechęcają – wciąż całe wakacje biega boso, a stopy ani kolorem, ani grubością, nie odbiegają od “normy”. Czy to intuicyjna mądrość każe mojemu siostrzeńcowi się uziemiać? Bo właśnie to robi – bezpośredni kontakt z powierzchnią Ziemi, zwany uziemianiem (ang. earthing lub grounding), od początku dziejów praktykowany był przez człowieka. Ludzka noga i stopa wyewoluowały tak, by zapewnić nam optymalny sposób transportu – udoskonalenie tego skomplikowanego “urządzenia” zajęło ponad 4 miliony lat. Tymczasem wraz z nastaniem ery buta zdecydowaliśmy (ludzie jako jedyni spośród wszystkich istot żyjących) że lepiej nosić obuwie. Ale czy nie warto, choć czasem, wrócić do pierwotnych zwyczajów i bosą stopą przemierzać świat? Okazuje się, że owszem – badania dowodzą, że uziemianie ma – między innymi – działanie przeciwzapalne, zmniejsza ciśnienie krwi, pozytywnie wpływa na sen, redukuje wytwarzanie hormonów stresu.

Człowiek i promieniowanie

heartbeat-163709_640Człowiek jest istotą elektryczną. Funkcjonowanie naszego organizmu opiera się nie tylko na skomplikowanych reakcjach biochemicznych, ale zależne jest również od złożonych procesów elektrycznych. Badania EKG czy EEG mierzą nie co innego, jak właśnie elektryczną czynność naszego serca i mózgu. Co więcej, człowiek wyczuwa i wchodzi w interakcje z otaczającymi go polami elektromagnetycznymi. A współczesny świat wraz z rozwojem technologii elektronicznych wypełnił nasz dom urządzeniami generującymi pole elektromagnetyczne – telefonami bezprzewodowymi, telewizorami, odbiornikami radiowymi, sprzętem AGD itp. Czy istnieje remedium neutralizujące negatywne działanie tych pól i przywracające homeostazę w organizmie? Tak, i to w zasięgu… naszych stóp. Ujemny potencjał elektryczny Ziemi wpływa biolektrycznie i bioenergetycznie na cały ludzki organizm. Wystarczy bezpośredni kontakt z powierzchnią Ziemi. Wydaje się to bardzo proste, ale problem w tym, że coraz rzadziej mamy okazję taki bezpośredni kontakt nawiązać – obuwie skutecznie nas przed nim chroni. A szkoda, bo kontakt taki wpływa niezwykle korzystnie na cały nasz organizm – przekonuje nas o tym nie tylko dobre samopoczucie wywołane bosym spacerem po zroszonej trawie, ale również liczne badania oraz tradycja – dawni uzdrowiciele i szamani wierzyli, że ziemska energia może przenikać do naszych ciał przez skórę i podeszwy stóp niosąc ze sobą leczniczą moc.

Ziemia i jej pole

lightning-1056419_640Ziemia wytwarza elektryczne i magnetyczne pole. Nawodniona powierzchnia Ziemi jest niewyczerpalnym źródłem wolnych elektronów naładowanych ujemnie. W każdej chwili nad powierzchnią naszej planety przetacza się około dwóch tysięcy burz z piorunami – większość wyładowań atmosferycznych przynosi ładunek ujemny. Dzięki temu zasoby elektronów, które podczas silnego nasłonecznienia uchodzą z powierzchni Ziemi do atmosfery, mogą się odnawiać. Kontakt fizyczny z bogatym zasobem elektronów na powierzchni Ziemi wpływa w sposób znaczący na funkcjonowanie naszego organizmu.

Uziemianie – zaskakujące wyniki badań

Wielu badaczy oddanych teorii uziemiania uważa, że współczesny styl życia, który oddalił nas od bezpośredniego kontaktu z Ziemią i z jej elektrycznym potencjałem, przyczynia się do przyrostu chorób o charakterze przewlekłym oraz różnych dysfunkcji fizjologicznych. Noszone przez nas buty wykonane z tworzyw sztucznych, na wysokiej gumowej lub plastikowej podeszwie, skutecznie oddzielając nas od podłoża i uniemożliwiają wymianę ładunków. Podobnie ubrania z nienaturalnych materiałów, które coraz chętniej wybieramy, sprzyjają stałej elektryzacji ciała. A ponieważ nie mamy bezpośredniego kontaktu z Ziemią, nagromadzone dodatnie potencjały nie mają szansy wymiany elektronów. Przyczynia się to do rozregulowania naturalnych mechanizmów funkcjonowania organizmu. Badania nad leczniczym potencjałem uziemiania, które zaczęto prowadzić w latach 90-tych ubiegłego stulecia, przyniosły zaskakujące rezultaty – uziemienie okazało się generować silną i pozytywną zmianę w elektrycznym stanie organizmu oraz przywracać naturalne mechanizmy uzdrawiające i regulujące.

Wolne rodniki i kradzież elektronów

Wolne rodniki to cząsteczki, które posiadają jeden niesparowany elektron i dążą do przyłączenia kolejnego. Aby go pozyskać, doprowadzają do uszkodzenia lub wadliwego funkcjonowania wielu struktur komórkowych, a w konsekwencji – do dysfunkcji komórki. Uszkodzenia wywołane aktywnością wolnych rodników sprzyjają szybszemu starzeniu się organizmu, rozwojowi nowotworów, chorób układu krążenia i innych dolegliwości, u których źródeł leży przewlekły stan zapalny. Pewna ilość wolnych rodników jest niezbędna do właściwego funkcjonowania organizmu, problem powstaje wtedy, gdy mamy do czynienia z nadmierną ich produkcją. Skuteczną bronią w walce z nadmiarem wolnych rodników są antyoksydanty, które dostarczają wolnych elektronów. Dokładnie tak, jak Ziemia – wolne elektrony pobierane z jej powierzchni neutralizują wolne rodniki zaangażowane w reakcje zapalne i immunologiczne. Dlatego kontakt z nią jest tak ważny i niesie ze sobą liczne korzyści zdrowotne.

Uziemianie – na co pomaga?

Pionier w badaniach nad uziemianiem, Clint Ober, wspomina, że gdy wynaleziono skuteczną metodę uziemiania podczas snu i rozpoczęto badania, wyniki okazały się naprawdę zaskakujące. Osoby poddane uziemianiu w porównaniu z grupą kontrolną odnotowały:

  • 85 % szybciej zasypiało
  • 93 % donosiło o głębszym śnie przez całą noc
  • 100 % przyznało, że po przebudzeniu czuli się bardziej wypoczęci
  • 82 % donosiło o mniejszej sztywności mięśni
  • 74 % potwierdzało eliminacje bądź znaczną redukcję chronicznego bólu pleców i stawów
  • 78 % zapewniało o ogólnym lepszym samopoczuciu

Dalsze badania prowadzone po dziś dzień potwierdziły dobroczynny wpływ uziemiania na stany zapalne, odpowiedź immunologiczną, gojenie się ran oraz prewencję i leczenie chronicznych chorób autoimmunologicznych.

Najważniejsze, potwierdzone klinicznie korzyści uziemiania:

  • redukuje nadmierną lepkość krwi
  • znacznie zmniejsza stany zapalne
  • normalizuje wytwarzanie hormonów stresu
  • u osób chorych na cukrzycę obniża stężenie glukozy we krwi
  • reguluje wydzielanie hormonów tarczycy
  • podnosi poziom energii
  • przesuwa zwiększone napięcie z układu współczulnego do przywspółczulnego inicjując metaboliczną reakcję leczniczą
  • wpływa korzystnie na elektryczną aktywność mózgu optymalizując pracę układu nerwowego
  • poprawia nastrój

O tym, jak chronić się przed smogiem elektromagnetycznym oraz jak skutecznie się uziemiać – inaczej niż bosą stopą – czytajcie w kolejnych postach.

 
 

 Bibliografia:

Jaskulska Ewelina, Wpływ uziemienia człowieka na jego funkcje metaboliczne w spoczynku i wysiłku fizycznym, AWF w Gdańsku

Czajka Arkadiusz, Wolne rodniki tlenowe a mechanizmy obronne organizmu, Nowiny Lekarskie 2006, 75, 6, 582-586

Chevalier G., Sinatra ST, Oschman JL, Sokal K, Sokal P [2012b] Earthing – Health Implications of Reconnecting the Human Body to the Earth’s Surface Electrons, ID 291541, p.8

Chevalier G, Sinatra S, Oschman JL, Delany RM, Earthing (grounding) the human body reduces blood viscosity – a major factor in cardiovascular disease, 2013 Feb;19(2):102-10.di: 10.1089/acm.2011.0820. Epub 2012 Jul 3.

Sokal K., Sokal P., Earthing the human body influences physiologic processes, 2011 Apr;17(4):301-8. doi: 10.1089/acm.2010.0687. Epub 2011 Apr 6.

Ghaly M., Teplitz D., The biologic effects of grounding the human body during sleep as measured by cortisol levels and subjective reporting of sleep, pain, and stress, 2004 Oct;10(5):767-76.

http://www.earthinginstitute.net/

http://www.groundology.co.uk

http://www.esdjournal.com/articles/cober/bio.htm